Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, My się chyba znamy. 111 wierszy

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, My się chyba znamy. 111 wierszy, wybór i posłowie Grzegorz Tomicki

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, My się chyba znamy. 111 wierszy, wybór i posłowie Grzegorz Tomicki

Doskonale pamiętam moje pierwsze spotkanie z poezją Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego. Odbyło się ono za sprawą ósmego numeru „Nowego Nurtu” z 1996 roku (mam go do dziś) i było tyleż wielkim zaskoczeniem, co objawieniem.

Zaskoczeniem było to, że można w taki, do niczego współcześnie niepodobny sposób pisać wiersze i że mogą one robić tak wielkie wrażenie. Jako raczkujący krytyk i nieopierzony poeta z prowincji (do Legnicy nie docierały wówczas ani takie pisma jak „Nowy Nurt”, ani tomiki moich rówieśników) z niczym choćby w przybliżeniu porównywalnym wcześniej się nie zetknąłem.   Keep Reading →

Ciamkowatość życia (literackiego)

W czerwcowej „Odrze” fajny tekst Radka Wiśniewskiego o Juliuszu Gabryelu, w którym znajdziecie także celną i niestety smutną konstatację na temat naszego – choć nie tylko – życia literackiego, toczącego się w głównej mierze prawem inercji, czyli smętnie, ciamkowato i bez osobistego pomyślunku. Ja rozumiem, że o taki pomyślunek nie jest dzisiaj łatwo, ale trzeba umieć wykrzesać z siebie odrobinę heroizmu i od czasu do czasu mieć i wypowiedzieć własne, w miarę niezależne zdanie. Ja rozumiem, że o takie zdanie nie jest dzisiaj łatwo, ale… etc. 😉 Keep Reading →

O rozumieniu samym przez się

Grzegorz Tomicki: O rozumieniu samym przez sięKiedy byłem jeszcze małą dziewczynką, przymuszono mnie raz na lekcji języka polskiego do napisania wypracowania na temat „Dlaczego lubię czytać książki”, a może „Dlaczego powinniśmy czytać książki”. Przepraszam za brak precyzji, ale w międzyczasie z małej dziewczynki dawno już wyrosłem – i to na kogoś zupełnie innego – i mam prawo nie pamiętać.

Doskonale natomiast pamiętam, iż temat ten bardzo mi odpowiadał. Należał bowiem do tych nielicznych, które, jak mniemałem, dawały mi niepowtarzalną szansę wykazania się swoimi nieprzeciętnymi zdolnościami, o których tymczasem jakie takie pojęcie miałem wyłącznie ja. Keep Reading →

Bogusław Kierc: Karawadżje

Bogusław Kierc: KarawadżjeKarawadżje to książka, której głównym tematem – a zarazem zasadniczą motywacją jej powstania – wydaje się być poszukiwanie tożsamości. Mimo tego, a może właśnie dzięki temu, że jest to typowa współczesna sylwa – „cudowny, swobodny i kunsztowny splot gatunków”, jak chce Piotr Matywiecki – wiemy, że chodzi o tożsamość autora empirycznego, nie zaś podmiotu lirycznego, narratora czy podmiotu czynności twórczych, za którym ów autor zwykł się ukrywać. W Karawadżjach niezależnie od formy gatunkowej – wiersz, esej, krytyka, proza autobiograficzna – mówi zawsze Bogusław Kierc. Nie tylko poeta, krytyk literacki, aktor, reżyser, ale po prostu człowiek z krwi i kości. Czyli z ciała, które jest jednym ze słów-kluczy tego tomu. Keep Reading →

Gra w literaturę

Kiedy byłem jeszcze małą dziewczynką, wyobrażałem sobie osobę pisarza jako wybitnie utalentowanego, inteligentnego i wrażliwego artystę, który wykracza horyzontami myślowymi poza swoją epokę. W moim mniemaniu osobnik taki musiał charakteryzować się wyjątkowo przenikliwym wglądem nie tylko w swój czas oraz innego człowieka i jego egzystencję, ale też w Czas, Człowieka i Egzystencję jako takie. Musiał przecież mieć coś ciekawszego do powiedzenia o życiu niż my – maluczcy – mówimy sobie na co dzień. Inaczej po cóż zabierałby głos? Keep Reading →

O Matko, znów Polka?

Grzegorz Tomicki - O, matko, znów Polka?O określeniu „Matka Polka” dawno bym już zapomniał, gdyby go od czasu do czasu nie reanimowały – a może raczej: wskrzeszały – tzw. publiczne debaty. Na przykład ta pod tytułem „Jaką Polskę zobaczyli po drugiej stronie lustra?” (będąca kontynuacją debaty „Jaka Pol(s)ka?”), do której właśnie zostałem zaproszony.

A zaproszony zostałem do tej debaty – żeby była jasność – jako mężczyzna, w ramach parytetu, o ile dobrze zrozumiałem. Powiem szczerze, nie czuję się z tym zbyt komfortowo. Prawdę mówiąc, nie czuję się z tym nawet całkiem po męsku (co powinno być mi przecież dane z natury). Bo cóż to za męskość, co to się realizuje dzięki (na przekór? kosztem/? na pohybel?) kategorii kobiecości. Czy też w ramach osobliwej – jak by się brzydko wyraził jaki akademik – opozycyjnej procedury tożsamościowej. Keep Reading →

Dariusz Bitner: Wciąż jesień, czyli inne majaki cynamonowe

Dariusz Bitner: Wciąż jesień, czyli inne majaki cynamonowe

Dariusz Bitner: Wciąż jesień, czyli inne majaki cynamonowe

Żyjący i tworzący na uboczu naszego skomercjalizowanego życia literackiego Dariusz Bitner to jeden z najbardziej utalentowanych pisarzy średniego pokolenia, a pewnie nawet najbardziej utalentowany. Tyle że uświadomienie sobie tego dla osób dysponujących jakąś wrażliwością i poczuciem odpowiedzialności za to, co robią, musiałoby być w pewnym sensie bolesne, bo zaraz za nim powinna pojawić się konstatacja, że jest to talent najbardziej zmarnowany w naszej literaturze, bezmyślnie zlekceważony przez tych, którzy odgrywają kluczową rolę w dzisiejszym systemie kreowania pisarskich wielkości. Keep Reading →

Janusz Rudnicki: Węgiel (proza z Życiorysty dwa)

Janusz Rudnicki: Życiorysta dwa

Janusz Rudnicki: Życiorysta dwa

Lata pięćdziesiąte. Ja jestem dzieckiem węgla. Ja bym się nigdy nie urodził, gdyby nie on. Czarne mam po nim oczy, czarne serce i czarną dzisiaj przyszłość. Moje dzieci odziedziczyły po mnie atomy i wyglądają jak węglowodany.

Ja jestem dzieckiem węgla, bo jestem dzieckiem czarnej miłości, która zaczęła się tak: mój ojciec, żołnierz, stał na warcie przy bramie, a matka moja kradła. Węgiel, z koszar. Bo zimno w zimie było, bo bieda z nędzą była, bo palić w piecach czym nie było i w domach ludzie grzali się, puszczając parę z ust.     Keep Reading →

Magdalena Grochowska: Ćwiczenia z niemożliwego

Magdalena Grochowska: Ćwiczenia z niemożliwegoW Wypalaniu traw Wojciech Jagielski, aby wyeksplikować autorytarny rys osobowości głównego bohatera książki, opisał wnętrze jego domu: „Dom Terre’Blanche’a w miasteczku przypominał muzeum. Na kredensach, szafkach i półkach stały rozmaitej wielkości popiersia, figurki, koni i żołnierzy, a ściany obwieszone były barwnymi flagami dawnych burskich republik, starymi karabinami, bandolierami i ładownicami. Z fotografii i obrazów spoglądali burscy bohaterowie, przywódcy z czasów wędrówki na Wielki Step, komendanci partyzanckich armii, prezydenci niepodległych burskich republik. Brodaci, o surowych twarzach i spojrzeniu, w polowych mundurach i kapeluszach, od dzieciństwa byli dla Eugène’a wzorem”.     Keep Reading →

Monika Piątkowska: Prus. Śledztwo biograficzne

Monika Piątkowska: Prus. Śledztwo biograficzneIm bardziej wczytywałam się w jego utwory, tym bardziej zdawałam sobie sprawę, że ubogi w twarde biograficzne fakty wizerunek pracowitego, skromnego i wyciszonego człowieka nie przystaje do bogactwa życiowych doświadczeń i obserwacji, jakimi Aleksander dzielił się w swoich książkach. Stateczny mąż i pochłonięty społecznikowską pasją publicysta nie mógł przecież napisać namiętnej i gniewnej „Lalki”! Te moje wątpliwości najlepiej wyrażały chyba słowa Stefana Żeromskiego. Pewnego lata, ujrzawszy Aleksandra w Nałęczowie, zapisał w pamiętniku: „Niezwykle tajemniczy człowiek. Wspomniawszy «Lalkę», trudno uwierzyć, że ta szara człowieczyna zdołała napisać takie arcydzieło…”.     Keep Reading →

Jakub Żulczyk: Wzgórze psów

Jakub Żulczyk, Wzgórze psówWzgórze psów – nowa książka Jakuba Żulczyka – to opowieść o dorosłości, sprawiedliwości, wolności, miłości, byciu na haju i o skazaniu na samego siebie. Poniżej fragmenty ciekawej rozmowy z autorem. Grzegorz Tomicki


Problem polega na tym, że świat, który opisałem w książce, i być może również ten, który nas otacza, jest tak fundamentalnie zepsuty, że źli ludzie na jego tle wydają ci się fajni.
Keep Reading →

Grzegorz Tomicki: Być jak John Irving

Grzegorz Tomicki: Być jak John IrvingTe jego uparte, konsekwentne powtórki wersów w Pośpiechu. Słowa łączą się w pary i tańczą ze sobą, ale nie tak jak w polonezie, jedna para za druga, tylko w kółko. Lekki zawrót głowy. Tym bardziej, że pary te rozłączają się nagle i mieszają z partnerami obok. Myślałeś, człowieku, że złapałeś już znaczenie za nogi, a ono jest raptem inne, fajna ta orgia.
Janusz Rudnicki
Keep Reading →