Tu nasi, tam Ruscy, czyli wałkowanie po polsku

Paweł Goźliński w „Gazecie Wyborczej” opisuje, jak to wybrał się dla przyjemności do teatru, gdzie żadnej przyjemności jednak nie zaznał. Spodobała mu się wprawdzie muzyka i światło, ale „za kiczowatą, zmieniającą aktorów w niezdarne figurki choreografię” nie zapłaciłby ani grosza, za obwieszczenie czego sam zainkasował parę groszy od „Gazety”.

Pal licho te grosze, które inkasują lub nie inkasują choreografowie i literaci – choć „Gazeta” płaci dużo lepiej niż „Twórczość” – chodzi o to, że nie po to człowiek chodzi do teatru, aby podziwiać muzykę i światło, choćby je dołączono do nie wiem jak udanego przedstawienia. Keep Reading →

Jerzy Surdykowski: Odnajdywanie sensu

Jerzy Surdykowski: Odnajdywanie sensu

Jerzy Surdykowski: Odnajdywanie sensu

Przyznam szczerze, że trochę się wahałem. Lektura książki Jerzego Surdykowskiego Odnajdywanie sensu zapowiadała się na podróż nie tylko długą, ale i niebezpieczną. Długą, bo to bez mała 400 stron – niby nic takiego, ale tego typu tekstów nie czyta się w jeden wieczór ani nawet w cały dzień. Niebezpieczną, wziąwszy pod uwagę już same tytuły rozdziałów: Nadzieja, Prawda, Sprawiedliwość, Cnota, Złość, Utopia, Pycha, Spisek, Zdziczenie, Obłuda, Radykalizm, Bolszewizm, Starość itp. Brrr! Włos się może poczciwemu czytelnikowi zjeżyć na głowie! Ale że ze mnie żaden tam poczciwy czytelnik, zaś wędrówki krótkie i łatwe w ogóle mnie nie rajcują, to wziąłem i przeczytałem.     Keep Reading →

Joanna Bator: Ciemno, prawie noc

Joanna Bator: Ciemno, prawie noc

Joanna Bator: Ciemno, prawie noc

W stosownym czasie nie przeczytałem głośnej powieści Joanny Bator Ciemno, prawie noc (Nagroda Literacka Nike 2013). Niedawno jednak wpadł mi w ręce całkiem przyzwoicie zrealizowany audiobook, postanowiłem więc skorzystać z okazji i nadrobić lekturowe zaległości, w każdym razie tę jedną. Tym bardziej, że o książce słyszałem wiele tyleż złego, co dobrego, a to mnie zawsze niezdrowo podnieca, jak wiecie. Reasumując owe fachowe i niefachowe opinie, sprowadzają się one do stwierdzenia, że powieść „i zachwyca, i rozczarowuje”, jak brzmi tytuł jednej z recenzji, czy w innej wersji: „zachwyca, ale…”.     Keep Reading →

Klaudia Zalewska: Deficyt

Klaudia Zalewska: Deficyt

Klaudia Zalewska: Deficyt

Nieczęsto sięgam po literaturę tzw. popularną, bo generalnie nie przepadam za tym, za czym przepada większość ludzi. Nie jestem jednak aż w tak w ciemię bity i aż tak zaprzepadle uprzedzony, żebym od czasu do czasu – choćby dla higieny psychicznej – nie sięgał tam, gdzie wzrok mój zwykle nie sięga. Na przykład na półkę z książkami, które się nieźle podobno sprzedają. Słyszałem – nie wiem, czy prawda – że ostatnio wcale nieźle sprzedaje się debiutancka książka Klaudii Zalewskiej Deficyt, która całkiem przypadkiem znalazła się na mojej półce, więc z ciekawości tudzież dla higieny sięgnąłem. I nie żałuję.     Keep Reading →

Znawstwo literatury

Skąd się bierze, czym jest i co robi literatura? Czy literaturoznawcy są naprawdę najlepszymi „znawcami” od literatury i tego całego ogromu zagadnień, jaki się z nią wiąże? Czy można posłużyć się innymi niż literaturoznawcze rodzajami narzędzi – np. teoriami psychologicznymi – do interpretowania, powiedzmy, wierszy?

Przede wszystkim, nie uważam, aby „interpretowanie wierszy” byłoby celem samym w sobie (chyba że dla zatwardziałych akademików). Jestem też zdania, że zarówno pisanie wierszy, jak i ich czytanie są po prostu pewnymi przejawami życia duchowego człowieka, przejawami szczególnymi, a nawet – jak twierdzi Ryszard Nycz, i ja się z nim zgadzam – uprzywilejowanymi (literatura jako forma narracyjnego rozumienia, dramatycznego rozwinięcia czy lirycznego wypowiedzenia porządku – i nieporządku – życia). Keep Reading →

Maya Jasanoff: Joseph Conrad i narodziny globalnego świata

Maja Jasanoff: Joseph Conrad i narodziny globalnego świata

Maja Jasanoff: Joseph Conrad i narodziny globalnego świata

Autor Jądra ciemności bynajmniej nie należy do autorów, o którym wiedzielibyśmy już wszystko. Jak się okazuje, nie wiemy o nim nawet wystarczająco wiele, a jego twórczość wciąż domaga się nowych odczytań – i to z wielu względów. W książce Joseph Conrad i narodziny globalnego świata Maya Jasanoff przedstawia pisarza nie tylko jako przenikliwego badacza ludzkiej natury, ale też jako analityka zadziwiająco trafnie przewidującego zagrożenia cywilizacyjne, z którymi zmagamy się współcześnie: turbokapitalizm, prymat „interesu własnego”, chciwość, nacjonalizm, terroryzm, dehumanizacja, poczucie wyobcowania. Czyż to nie kluczowe bolączki naszych czasów?     Keep Reading →

Artur Grabowski: Am (dziennik z drugiej strony)

Artur Grabowski: Am (dziennik z drugiej strony)

Artur Grabowski: Am (dziennik z drugiej strony)

Książka Artura Grabowskiego Am (dziennik z drugiej strony) nawiązuje do najlepszych tradycji diarystyki polskiej, którą tworzą m.in. Szkice piórkiem Andrzeja Bobkowskiego, Dzienniki Witolda Gombrowicza czy Widzenia nad zatoką San Francisco Czesława Miłosza.

Zwłaszcza ta ostatnia pozycja – przywoływana przez autora wprost – wydaje się istotnym dla Grabowskiego punktem odniesienia. A to z dwóch co najmniej powodów. Po pierwsze, Widzenia przedstawiają obraz Ameryki widzianej oczami czasowo osiedlonego w niej Polaka (a więc sytuacja wyjściowa w obu książkach jest identyczna). Po drugie, Miłosz to mistrz Grabowskiego, z którym podejmuje on na łamach Am aryciekawą polemikę (o ile kogoś interesują jeszcze polemiki z Miłoszem). Keep Reading →

Janusz Rudnicki: Życiorysta dwa

Janusz Rudnicki: Życiorysta dwa

Janusz Rudnicki: Życiorysta dwa

Od czasu do czasu trafiam w literaturze na takie kawałki, które po prostu zwalają mnie z nóg (a dla takiego starego wróbla jak ja to rzadka przyjemność), choć na pierwszy rzut oka wydają się zupełnie nieefektowne. Prawdę mówiąc, efekt podskórnej efektowności czegoś na pozór zupełnie nieefektownego jest właśnie tym, co jako czytelnika kręci mnie najbardziej. Być efekciarskim jest w dzisiejszych czasach nadspodziewanie łatwo, prawdziwie efektownym zdarza się tylko nielicznym – i to tylko, jak mniemam, w oczach innych nielicznych (w tym cała przyjemność). Takiego wyjątkowego efektu zaznałem ostatnio podczas lektury króciutkiej prozy Węgiel (czytaj tutaj), fragmentu niewiele większej całości pt. Raz węgiel i dwa razy żużel z tomu Życiorysta dwa Janusza Rudnickiego.   Keep Reading →

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, My się chyba znamy. 111 wierszy

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, My się chyba znamy. 111 wierszy, wybór i posłowie Grzegorz Tomicki

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, My się chyba znamy. 111 wierszy, wybór i posłowie Grzegorz Tomicki

Doskonale pamiętam moje pierwsze spotkanie z poezją Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego. Odbyło się ono za sprawą ósmego numeru „Nowego Nurtu” z 1996 roku (mam go do dziś) i było tyleż wielkim zaskoczeniem, co objawieniem.

Zaskoczeniem było to, że można w taki, do niczego współcześnie niepodobny sposób pisać wiersze i że mogą one robić tak wielkie wrażenie. Jako raczkujący krytyk i nieopierzony poeta z prowincji (do Legnicy nie docierały wówczas ani takie pisma jak „Nowy Nurt”, ani tomiki moich rówieśników) z niczym choćby w przybliżeniu porównywalnym wcześniej się nie zetknąłem.   Keep Reading →

Ciamkowatość życia (literackiego)

W czerwcowej „Odrze” fajny tekst Radka Wiśniewskiego o Juliuszu Gabryelu, w którym znajdziecie także celną i niestety smutną konstatację na temat naszego – choć nie tylko – życia literackiego, toczącego się w głównej mierze prawem inercji, czyli smętnie, ciamkowato i bez osobistego pomyślunku. Ja rozumiem, że o taki pomyślunek nie jest dzisiaj łatwo, ale trzeba umieć wykrzesać z siebie odrobinę heroizmu i od czasu do czasu mieć i wypowiedzieć własne, w miarę niezależne zdanie. Ja rozumiem, że o takie zdanie nie jest dzisiaj łatwo, ale… etc. 😉 Keep Reading →