Marek K.E. Baczewski: Wejdź do mnie

Marek K.E. Baczewski: Wejdź do mnie

Marek K.E. Baczewski: Wejdź do mnie

Nie tak dawno nagabywany przez mojego nigdy niewidzianego przyjaciela, dlaczego od jakiegoś czasu nie pisuję recenzji z poezji, odpowiedziałem, że jestem w dość trudnej sytuacji, albowiem od jakiegoś czasu najbardziej podoba mi się to, co sam piszę, więc co miałbym pisać o kolegach po piórze? Że zwykle mnie nudzą? Wiem, że wielu z nich nie ma z tym problemu: poklepują się nawzajem po plecach nie dlatego, że mają za co, tylko że mają w tym interes. Wiadomo, reguła wzajemności: poklep mnie po plecach, to i na cię poklepię. Ja tego nie robię. Nie poklepuję. Nie zbieram punktów. Nie środowiskuję. Nic mi do interesów moich kolegów po piórze. Generalnie lubię ludzi – a nawet poetów – ale nie zawsze to okazuję. Dlatego się często obrażają.     Keep Reading →

Prosty człowiek Łukasz Orbitowski

Łukasz Orbitowski: Inna dusza

Łukasz Orbitowski: Inna dusza

Wydawałoby się, że spotkanie z Łukaszem Orbitowskim w Legnickiej Bibliotece Publicznej powinno być dla legniczan prawdziwą gratką. Jak się jednak okazało, niedawny wieczór z okazji wydania kolejnego numeru „Szkiców Legnickich” zgromadził niepomiernie liczniejszą publiczność od tej, która przybyła na spotkanie z autorem zaliczanym do czołówki polskiej prozy współczesnej. Widocznie czołówka literacka ma w Legnicy mniejsze wzięcie niż rewelacje na temat „dostępu do informacji publicznej z uwzględnieniem doświadczeń samorządu legnickiego na szczeblu gminy”, o których była mowa m.in. w „Szkicach”. Keep Reading →

Dobra zmiana

Jakkolwiek to zabrzmi, zawsze byłem za dobrą zmianą. Powiem więcej: nie tylko byłem za dobrą zmianą, ale o dobrych zmianach zawsze marzyłem. Można nawet powiedzieć, że odkąd przyszedłem na świat, tęskniłem cięgiem tylko za dobrymi zmianami w moim życiu, a nie jakimiś innymi – niedobrymi, na przykład. Byłbym też chyba nie całkiem zdrów na umyśle, gdyby miały mi się roić jakieś złe zmiany i abym do zmian na gorsze wzdychał. Dobra zmiana jeszcze nigdy nikomu na złe nie wyszła, inaczej nie byłaby dobrą zmianą. Dobra zmiana to dobra zmiana. Temu nikt zaprzeczyć nie może. Keep Reading →

Christopher Isherwood: Pożegnanie z Berlinem

Christopher Isherwood: Pożegnanie z Berlinem

Christopher Isherwood: Pożegnanie z Berlinem

Są takie książki, które mamy ochotę przeczytać, odkąd tylko usłyszeliśmy o ich istnieniu, ale których mimo to długo – a często nigdy – jednak nie czytamy. Nawiasem mówiąc, dotyczy to nie tylko książek.

Ja na przykład długo ociągałem się z przeczytaniem Pożegnania z Berlinem Christophera Isherwooda. Jak to zwykle bywa, tłumaczyłem to sobie tym, że miałem akurat co innego do roboty. Wprawdzie w moim przypadku tym „czymś innym” nie było bynajmniej chodzenie z kolegami na piwo, lecz – zazwyczaj – czytanie innych książek, ale czy inteligentny człowiek mógłby się zadowolić takim naiwnym tłumaczeniem? No bo dlaczego czytałem akurat te inne książki, a nie Pożegnanie z Berlinem?   Keep Reading →

Jerzy Pilch: Pod mocnym aniołem

Jerzy Pilch: Pod mocnym aniołem

Jerzy Pilch: Pod mocnym aniołem

Kwestia „wierności” dzieła filmowego dziełu literackiemu była, jest i zapewne będzie rozpalała wiele umysłów, ale nie mój. Jak dla mnie, jest to jeden z typowych sztucznych problemów, jakimi zaprzątają sobie głowy ludzie nadmiernie przywiązani do swoich sposobów rozumienia rzeczywistości. Film jest z gruntu czymś innym niż literatura, sam pomysł porównywania ich do siebie jest zatem chybiony. Film nigdy nie jest „wierny” powieści, tak jak powieść nigdy nie jest „wierna” rzeczywistości, choćby starała się być nie wiem jak realistyczna (realizm jest tylko jedną z konwencji). Nawet sam sposób, w jaki postrzegamy świat, nie może być wierny temu światu, albowiem postrzeganie to jest wynikiem rozmaitych operacji mediatyzacyjnych, dokonywanych przez nasze umysły i ciała.     Keep Reading →

Robić dobrze

Czy żyjemy w czasach końca krytyki literackiej? – pytają inicjatorzy debaty. Tak. Podobnie jak żyjemy w czasach końca historii i końca człowieka. I podobnie jak historia i człowiek, także krytyka literacka przeżyje swój koniec i będzie trwać dalej. Pytanie: w jakiej formie?

Z uwagi na moje osobiste okołokrytyczne doświadczenia, pozwalam sobie na stwierdzenie, iż zajmowanie się krytyką literacką jest zajęciem czasochłonnym (kilka dni czyta się często grubaśną książkę, potem poświęca się dobrych kilka lub kilkanaście godzin na napisanie recenzji), nieopłacalnym finansowo (za którą to recenzję otrzymuje się, powiedzmy, 98 zł albo zgoła nic, jak to się zdarza w dobie portali internetowych), niewdzięcznym (kiedy się pisze, co się naprawdę myśli, ludzie się nierzadko obrażają), blokującym potencję twórczą (człowiek się rozwija i ma do powiedzenia coraz więcej, a tymczasem żąda się od niego coraz krótszych tekstów), odbierającym wiarę w człowieka (redakcje często w ogóle nie odpowiadają na wysyłane im teksty) itd.  Keep Reading →

Mariusz Szczygieł w Legnicy

Mariusz Szczygieł: Zrób sobie raj

Mariusz Szczygieł: Zrób sobie raj

Na spotkanie z Mariuszem Szczygłem w legnickiej Letii (Letia Business Center – obiekt biurowo-konferencyjny) przyszedłem na kwadrans przed czasem, a już na wolnostojące miejsce siedzące się nie załapałem. Wszystko zajęte przez już obecnych albo okupowane przez nich dla jeszcze nieobecnych, a spodziewanych. Ponieważ nie zaliczałem się do żadnej z tych grup – byłem obecny, choć nikt mnie tutaj specjalnie nie oczekiwał – zacząłem obawiać się, że będę zmuszony do konsumowania literatury na stojąco, czego ani nie lubię, ani nie praktykuję. Szczęściem akurat hurmem zdecydowano się na nielegalne – jak mniemam – zajęcie kilkunastu miejsc na podwyższeniu pierwotnie do tego nieprzeznaczonym. A że dokonała tego grupa czytelników i czytelniczek w podeszłym wieku – do której słusznie, acz samowolnie się zaliczyłem – a do tego pod przywództwem pani dyrektor biblioteki miejskiej, nikt nie śmiał protestować.     Keep Reading →

Krzysztof Bielecki: Nóż

Krzysztof Bielecki: Nóż

Krzysztof Bielecki: Nóż

Nóż rozpoczyna się przewrotnym wstępem-listem Do Delfiny Potockiej, utrzymanym – podobnie jak cała książka – w tonie ironiczno-sentymentalnym. Dlaczego jest to wstęp przewrotny? Otóż autor ujawnia w nim, o czym jego książka mniej więcej będzie i o co w niej ogólnie chodzi. Ryzykowny zabieg. Jaki pisarz dobrowolnie pozbawia się możliwości operowania niespodzianką? W tym przypadku jednak ryzyko w pełni się opłaciło. Bo mimo tego pozornie lekkomyślnego odkrycia kart, cały ciąg dalszy okazuje się zaskakujący. Diabeł bowiem – czyli literatura – tkwi w szczegółach. Keep Reading →

Tu nasi, tam Ruscy, czyli wałkowanie po polsku

Paweł Goźliński w „Gazecie Wyborczej” opisuje, jak to wybrał się dla przyjemności do teatru, gdzie żadnej przyjemności jednak nie zaznał. Spodobała mu się wprawdzie muzyka i światło, ale „za kiczowatą, zmieniającą aktorów w niezdarne figurki choreografię” nie zapłaciłby ani grosza, za obwieszczenie czego sam zainkasował parę groszy od „Gazety”.

Pal licho te grosze, które inkasują lub nie inkasują choreografowie i literaci – choć „Gazeta” płaci dużo lepiej niż „Twórczość” – chodzi o to, że nie po to człowiek chodzi do teatru, aby podziwiać muzykę i światło, choćby je dołączono do nie wiem jak udanego przedstawienia. Keep Reading →

Jerzy Surdykowski: Odnajdywanie sensu

Jerzy Surdykowski: Odnajdywanie sensu

Jerzy Surdykowski: Odnajdywanie sensu

Przyznam szczerze, że trochę się wahałem. Lektura książki Jerzego Surdykowskiego Odnajdywanie sensu zapowiadała się na podróż nie tylko długą, ale i niebezpieczną. Długą, bo to bez mała 400 stron – niby nic takiego, ale tego typu tekstów nie czyta się w jeden wieczór ani nawet w cały dzień. Niebezpieczną, wziąwszy pod uwagę już same tytuły rozdziałów: Nadzieja, Prawda, Sprawiedliwość, Cnota, Złość, Utopia, Pycha, Spisek, Zdziczenie, Obłuda, Radykalizm, Bolszewizm, Starość itp. Brrr! Włos się może poczciwemu czytelnikowi zjeżyć na głowie! Ale że ze mnie żaden tam poczciwy czytelnik, zaś wędrówki krótkie i łatwe w ogóle mnie nie rajcują, to wziąłem i przeczytałem.     Keep Reading →