Zadura jak Zadura (Bohdan Zadura: Już otwarte)

Bohdan Zadura, Już otwartePiotr Śliwiński pisał swojego czasu: „Kiedy Bohdan Zadura, jeden z naszych najwybitniejszych poetów, wchodzi do pociągu, to pociąg nie zmienia się w wehikuł czasu ani nie staje się maszyną do produkcji metafor, lecz pozostaje mniej więcej pociągiem. W przedziale cztery kobiety, plastikowa klatka na zwierzątko, dzieciak, mężczyzna, jakby nie działo się nic nadzwyczajnego. Tymczasem w wierszach Zadury chodzi o to «mniej więcej» i «jakby nic»”.     Keep Reading →

Jacek Wiaderny – Grzegorz Tomicki przegląda się w Dyckim (i jest mu z tym do twarzy)

eleWator 17I. O zależnościach i uzależnieniach

Lektura Pocztówek legnickich [1], wydanego w 2015 roku (co nie pozostaje bez znaczenia, zanotujmy więc tę datę w pamięci) tomiku śląskiego poety, dostarcza rozmaitych wrażeń, a pierwszym z nich jest swoiste déjà vu, a właściwie déjà lu. Czytamy na przykład tak:

Keep Reading →

Grzegorz Tomicki, Europa

I. Powierzchnia rzeczy

z Wallace’a Stevensa

Podczas spaceru świat jest dla mnie niezrozumiały;
ale w pokoju widzę, że składa się on z trzech,
może czterech słów i jednej myśli.

Z balkonu obserwuję mroźne powietrze
i czytam coś, czego nie napisałem:
„Zima jest jak rozbierająca mnie piękność”.

Złoty pelikan jest czarny.
Pieśniarz naciągnął świat na głowę
razem z księżycem.
Keep Reading →

Poezja zamiast czołgów (felieton)

ambasadorzy-poezjiPrzyznam się bez bicia i nieodpłatnie: nie przepadam za „imprezami” poetyckimi. Zwłaszcza takimi, w których występuje wielu czytających autorów. Jako ćwiczony w samotnej kontemplacji i maksymalnym skupieniu czytelnik czuję się odrobinę skonfundowany, kiedy wali się we mnie krótkimi seriami wierszy, oczekując w zamian reakcji w postaci serii stosownych „wzruszeń”. Nie czarujmy się, w takich warunkach nie ma mowy o „przeżywaniu” poezji.  Keep Reading →

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Nie dam ci siebie w żadnej postaci

Tkaczyszyn-Dycki - Nie dam ci siebie w żadnej postaci

Kolejne książki z wierszami Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego można brać w ciemno. To jeden z niewielu poetów, jakich znam, który nigdy nie schodzi poniżej pewnego – dla większości nieosiągalnego – poziomu. Poziom ten został ustanowiony debiutanckim tomikiem Nenia i inne wiersze w 1990 roku, a potem był sukcesywnie podwyższany. Jeśli o mnie chodzi, to nie mam pojęcia, „na czym się to wszystko zasadza”, i nawet napisałem o tym całą książkę, do której czytania jednak ani zapraszam, ani nie zapraszam. Z czystym sumieniem polecam natomiast najnowszy tomik Tkaczyszyna-Dyckiego Nie dam ci siebie w żadnej postaci – otóż to! – który wydało bliżej nieznane mi Wydawnictwo Lokator z Krakowa. Chyba już je lubię.
Grzegorz Tomicki

Keep Reading →

Tomasz Hrynacz, Noc czerwi

Hrynacz - Noc czerwiJak się ma 44 lata na karku, to i myśli się o coraz poważniejszych sprawach. I waży się słowa. Dawna długa fraza Tomasza Hrynacza ustępuje tu miejsca wierszom czasami niemal aforystycznym, pobrzmiewającym ewidentną inspiracją haiku. Wszelako niewielki objętościowo tekst może brzmieć apokaliptycznym tonem. W Nocy czerwi znajdziemy takie wiersze. Podoba mi się ich mrok; czułość  dla utraty złudzeń.     Keep Reading →

Łukasz Jarosz, Święto żywych (2006-2016)

Jarosz Łukasz - Święto ŻywychCzterysta osiemnaście zdystansowanych, choć bynajmniej nieironicznych wierszy o ironicznym życiu, „które zawsze kończy się tym samym”, jak to mniej więcej ujął ich autor. To, co dzieje się przed tym końcem, ale nieuchronnie w jego obliczu, stanowi zasadniczy temat tych tekstów. Poeta stara się w nich daremnie – czy też ostrożniej: „nie czując do końca satysfakcji” – odtworzyć świat swoich przeżyć, emocji, doświadczeń. Czyli w ogóle świat. Za każdym razem stara się go „lepiej opisać”. Keep Reading →

Poetyckie branie-miary – Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Kochanka Norwida (recenzja)

Tkaczyszyn-Dycki - Kochanka NorwidaW poprzednich książkach poetyckich Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki zaskakiwał swoich czytelników autotematycznymi bon motami w rodzaju: „nekrologi będą zawsze / czymś więcej aniżeli współczesna poezja / polska na którą nikt się nie rzuca”; „wybacz mój drogi musisz udźwignąć i to // że współczesna poezja polska to nekrologi”; „księgozbiory nie są nam już niezbędne / do życia musisz się z tym pogodzić”; „istotą poezji jest nie tyle zasadność / co bezzasadność napomknień i powtórzeń” czy „lecz poezji polskiej dawnej i współczesnej / nie da się przelecieć w jedną noc ole!”, okraszając je dodatkowo uwagami o „nieprzydatności”, „nadaremności” czy „ograniczeniach” poezji.     Keep Reading →

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Kochanka Norwida (fragmenty)

Tkaczyszyn-Dycki - Kochanka NorwidaII.

powiedziano wszak i dowiedziono
że poezja musi się opierać
przede wszystkim zaś musi się wymykać
zrozumieniu i pochwyceniu

niczym moja matka deportowano ją
zatem po raz drugi w 1947 roku
aby już nigdy więcej nie stanowiła
zagrożenia ale o tym znajdziesz

wiadomość w pewnym przypisie
w moim najistotniejszym wierszu     Keep Reading →

Grzegorz Tomicki, Świat

I.

Żaden koniec świata to jeszcze nie koniec świata.
Zaraz stwarza się drugi. Mówi się stań się
i trudzi się dalej i tak od zrywu do zrywu.
Albo się nic nie mówi i świat jest wtedy

cały z niedomówienia i zerwanej łączności
ze światem. Tak jak teraz. Świat się skończył,
a pisze się dalej, ale to nic o nim nie mówi.
Mówi się trudno i milczy się o tym tak,

jak się rozmawia z Panem Bogiem.
I tylko nadmiar, jak dawniej, nadmiar świata
ten świat od środka rozsadza, lecz dalej nic
nie wie się o tym nadmiarze, co jest go w bród.
Keep Reading →

Grzegorz Tomicki, Legnica

I.

Bóg temu miastu świadkiem, że nikt w nim nie mieszka
z tych, co tu kiedyś mieszkali. Wszyscy nie żyją,
a cała reszta żyje daleko, najdalej.

Cała reszta z tych, co pozostali
przy życiu, chociaż nie tutaj, żyje daleko
od siebie i swojej pamięci, blisko zaś zapomnienia.

Bóg temu miastu światłem
tych, których nie ma. Kto dziś jest własnego,
jutro cudzego będzie imienia.
Keep Reading →