Jerzy Pilch: Pod mocnym aniołem

Jerzy Pilch: Pod mocnym aniołem

Jerzy Pilch: Pod mocnym aniołem

Kwestia „wierności” dzieła filmowego dziełu literackiemu była, jest i zapewne będzie rozpalała wiele umysłów, ale nie mój. Jak dla mnie, jest to jeden z typowych sztucznych problemów, jakimi zaprzątają sobie głowy ludzie nadmiernie przywiązani do swoich sposobów rozumienia rzeczywistości. Film jest z gruntu czymś innym niż literatura, sam pomysł porównywania ich do siebie jest zatem chybiony. Film nigdy nie jest „wierny” powieści, tak jak powieść nigdy nie jest „wierna” rzeczywistości, choćby starała się być nie wiem jak realistyczna (realizm jest tylko jedną z konwencji). Nawet sam sposób, w jaki postrzegamy świat, nie może być wierny temu światu, albowiem postrzeganie to jest wynikiem rozmaitych operacji mediatyzacyjnych, dokonywanych przez nasze umysły i ciała.     Keep Reading →

Krzysztof Bielecki: Nóż

Krzysztof Bielecki: Nóż

Krzysztof Bielecki: Nóż

Nóż rozpoczyna się przewrotnym wstępem-listem Do Delfiny Potockiej, utrzymanym – podobnie jak cała książka – w tonie ironiczno-sentymentalnym. Dlaczego jest to wstęp przewrotny? Otóż autor ujawnia w nim, o czym jego książka mniej więcej będzie i o co w niej ogólnie chodzi. Ryzykowny zabieg. Jaki pisarz dobrowolnie pozbawia się możliwości operowania niespodzianką? W tym przypadku jednak ryzyko w pełni się opłaciło. Bo mimo tego pozornie lekkomyślnego odkrycia kart, cały ciąg dalszy okazuje się zaskakujący. Diabeł bowiem – czyli literatura – tkwi w szczegółach. Keep Reading →

Joanna Bator: Ciemno, prawie noc

Joanna Bator: Ciemno, prawie noc

Joanna Bator: Ciemno, prawie noc

W stosownym czasie nie przeczytałem głośnej powieści Joanny Bator Ciemno, prawie noc (Nagroda Literacka Nike 2013). Niedawno jednak wpadł mi w ręce całkiem przyzwoicie zrealizowany audiobook, postanowiłem więc skorzystać z okazji i nadrobić lekturowe zaległości, w każdym razie tę jedną. Tym bardziej, że o książce słyszałem wiele tyleż złego, co dobrego, a to mnie zawsze niezdrowo podnieca, jak wiecie. Reasumując owe fachowe i niefachowe opinie, sprowadzają się one do stwierdzenia, że powieść „i zachwyca, i rozczarowuje”, jak brzmi tytuł jednej z recenzji, czy w innej wersji: „zachwyca, ale…”.     Keep Reading →

Klaudia Zalewska: Deficyt

Klaudia Zalewska: Deficyt

Klaudia Zalewska: Deficyt

Nieczęsto sięgam po literaturę tzw. popularną, bo generalnie nie przepadam za tym, za czym przepada większość ludzi. Nie jestem jednak aż w tak w ciemię bity i aż tak zaprzepadle uprzedzony, żebym od czasu do czasu – choćby dla higieny psychicznej – nie sięgał tam, gdzie wzrok mój zwykle nie sięga. Na przykład na półkę z książkami, które się nieźle podobno sprzedają. Słyszałem – nie wiem, czy prawda – że ostatnio wcale nieźle sprzedaje się debiutancka książka Klaudii Zalewskiej Deficyt, która całkiem przypadkiem znalazła się na mojej półce, więc z ciekawości tudzież dla higieny sięgnąłem. I nie żałuję.     Keep Reading →

Peter Buwalda: Bonita Avenue

Peter Buwalda: Bonita Avenue

Peter Buwalda: Bonita Avenue

Książka Bonita Avenue Petera Buwaldy przywróciła moją wiarę w powieść. Okazuje się, że nie wszystko jeszcze stracone! Tzw. realizm powieściowy bynajmniej nie został – jak się zdawało – skutecznie podważony, rozmontowany u podstaw i bezpowrotnie utracony. Wręcz przeciwnie: przetrwał i ma się całkiem nieźle. Nie ma też właściwie powodu, aby było inaczej. Skoro bowiem ludzkie poznanie ma – jak się zewsząd dowiadujemy – strukturę fikcji i zasadza się na rozmaitych konwencjach narracyjnych, to dlaczego ta fikcja i te konwencje nie miałyby z pożytkiem pracować na rzecz powieści, która na nich się przecież z istoty opiera? Jak mi wydaje – choć komuś może się wydawać inaczej – warunków jest co najmniej kilka.     Keep Reading →

Joseph Conrad: Jądro ciemności

Joseph Conrad: Jądro ciemności

Joseph Conrad: Jądro ciemności

Kiedy po raz pierwszy przeczytałem Jądro ciemności, byłem cokolwiek rozczarowany, nie dostałem bowiem tego, czego oczekiwałem. Owszem, sprawność pisarza w snuciu opowieści była oczywista, ale meandryczna narracja robiła wrażenie jakiegoś ogólnego wodolejstwa, zaś sensy opowiadania wydawały się tak przed czytelnikiem ukryte, że właściwie niewidoczne. Potem czytałem – i słuchałem – tę książkę kilka razy, a jej wartość w moich oczach systematycznie rosła. Do tego stopnia, że ostatnia lektura powaliła mnie wprost na kolana. Tym razem dostałem o wiele więcej, niż to, czego się spodziewałem.     Keep Reading →

Maya Jasanoff: Joseph Conrad i narodziny globalnego świata

Maja Jasanoff: Joseph Conrad i narodziny globalnego świata

Maja Jasanoff: Joseph Conrad i narodziny globalnego świata

Autor Jądra ciemności bynajmniej nie należy do autorów, o którym wiedzielibyśmy już wszystko. Jak się okazuje, nie wiemy o nim nawet wystarczająco wiele, a jego twórczość wciąż domaga się nowych odczytań – i to z wielu względów. W książce Joseph Conrad i narodziny globalnego świata Maya Jasanoff przedstawia pisarza nie tylko jako przenikliwego badacza ludzkiej natury, ale też jako analityka zadziwiająco trafnie przewidującego zagrożenia cywilizacyjne, z którymi zmagamy się współcześnie: turbokapitalizm, prymat „interesu własnego”, chciwość, nacjonalizm, terroryzm, dehumanizacja, poczucie wyobcowania. Czyż to nie kluczowe bolączki naszych czasów?     Keep Reading →

Pierre Lemaitre: Do zobaczenia w zaświatach

Uwielbiam takie historie. Zwłaszcza gdy przytrafiają się właśnie mnie. A było tak: czytam sobie niedawno jeden z miesięczników – powiedzmy szczerze, że raczej „przeglądam” – i niewiele w nim interesującego dla siebie znajduję (tak już ostatnio mam). Aż gdzieś tak pod koniec – a więc mniej więcej w miejscu, w którym lądują moje felietony w „Twórczości” – kiedy nie oczekuję już zgoła niczego, natrafiam na krótkie omówienie książki Pierre’a Lemaitre’a Trzy dni i jedno życie. Nie znam faceta, ale spodobał mi się tytuł. Jak się z tekstu dowiedziałem, ten dotychczasowy autor kryminałów za napisaną w 2013 roku powieść Do zobaczenia w zaświatach „przekroczywszy ramy gatunku” otrzymał Nagrodę Goncourtów, „najbardziej prestiżowe wyróżnienie literackie w świecie frankofońskim”, jak mówią.   Keep Reading →

Artur Grabowski: Am (dziennik z drugiej strony)

Artur Grabowski: Am (dziennik z drugiej strony)

Artur Grabowski: Am (dziennik z drugiej strony)

Książka Artura Grabowskiego Am (dziennik z drugiej strony) nawiązuje do najlepszych tradycji diarystyki polskiej, którą tworzą m.in. Szkice piórkiem Andrzeja Bobkowskiego, Dzienniki Witolda Gombrowicza czy Widzenia nad zatoką San Francisco Czesława Miłosza.

Zwłaszcza ta ostatnia pozycja – przywoływana przez autora wprost – wydaje się istotnym dla Grabowskiego punktem odniesienia. A to z dwóch co najmniej powodów. Po pierwsze, Widzenia przedstawiają obraz Ameryki widzianej oczami czasowo osiedlonego w niej Polaka (a więc sytuacja wyjściowa w obu książkach jest identyczna). Po drugie, Miłosz to mistrz Grabowskiego, z którym podejmuje on na łamach Am aryciekawą polemikę (o ile kogoś interesują jeszcze polemiki z Miłoszem). Keep Reading →

Orhan Pamuk: Pisarz naiwny i sentymentalny

Orhan Pamuk: Pisarz naiwny i sentymentalny

Orhan Pamuk: Pisarz naiwny i sentymentalny

Książka Orhana Pamuka Pisarz naiwny i sentymentalny napisana jest prostym, zrozumiałym, pięknym literackim językiem, jak na laureata nagrody Nobla przystało (choć nie jest to może reguła bezwyjątkowa). Zdania wychodzące spod pióra uznanego i powszechnie – może poza Turcją – lubianego pisarza tak dalece zalecają się swoim pięknem, prostotą i zdroworozsądkowym trybem, że niemal nie sposób zaprzeczyć wyłożonym w nich racjom. Osobiście jednak dość szybko złapałem się na tym, że właściwie wszystko, co czytam – choć nad wyraz gładkie i na pozór przekonujące – jest zupełnie niezgodne z tym, co sam sobie w zaciszu mojej mózgownicy po amatorsku na temat literatury myślę. Ostatecznie zatem książka Pamuka wydała mi się tyleż piękna, co bałamutna.  Keep Reading →