Paweł Smoleński: Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie

Smoleński - Zielone migdały, czyli po co światu KurdowiePytanie „po co światu Kurdowie?” jest pytaniem ironicznym. W tym prostym i z pozoru niewinnym pytaniu zawarta jest bowiem nie tak już niewinne założenie, że ludzie – jednostki, grupy, narody – mogą liczyć na wsparcie czy choćby zainteresowanie innych ludzi tylko wtedy, gdy są im oni do czegoś potrzebni. Słowem, pytanie to – na wskroś praktyczne – zakłada, że relacjami międzyludzkimi rządzi wszechobecna interesowność. Historia Kurdów może być tego tyleż dobrym, co smutnym – choć nie do końca, jak się okazuje – przykładem.     Keep Reading →

Niemodny pensjonat – Tony Judt, Pensjonat pamięci (recenzja)

Judt Tony - Pensjonat pamieciChory na stwardnienie zanikowe boczne, „nieuleczalną degeneracyjną chorobę, na którą niedługo umrze”, nieodwołalnie przykuty do łóżka i fotela inwalidzkiego, „w warunkach niecodziennych ograniczeń narzuconych przez ciało, które stało się więzieniem”, będący w stanie, który będzie się już tylko pogarszał, zdany na „różnych mechanicznych bądź ludzkich pośredników”, jeden z najwybitniejszych historyków naszych czasów Tony Judt pisze książkę, która jest pochwałą życia i kultury. Jak tego dokonuje?     Keep Reading →

Hooman Majd, Ministerstwo Przewodnictwa uprasza o niezostawanie w kraju. Amerykańska rodzina w Iranie (Irański splot sprzeczności)

majd-hooman-ministerstwo-przewodnictwa-upraszaPo lekturze każdej kolejnej książki Hoomana Majda niezmiennie odnoszę – cokolwiek przesadne – wrażenie, że kto ich nie czytał, ten ma nikłe, a zapewne po prostu fałszywe mniemanie na temat mentalności Irańczyków i rzeczywistości społeczno-politycznej tego kraju (oczywiście, poza specjalistami lub ludźmi osobiście w jakiś sposób związanymi z Iranem). A jakieś mniemanie ma każdy. Stwierdzam to nie tylko na podstawie tego, co czasami słyszę w mediach – kompetentne analizy należą do rzadkości, choć czasami się jednak zdarzają i sam z nich sporo wyniosłem – ale też z osobistych rozmów z moimi znajomymi. Ci są często zdziwieni, że staję w obronie „fundamentalistów”, chociaż ja staram się tylko z lekka podważyć ich bezpodstawną pewność, z jaką ferują swoje apodyktyczne zazwyczaj oceny.     Keep Reading →

Ewa Jasiewicz: Podpalić Gazę

Ewa Jasiewicz, Podpalić Gazę1.    Polscy okupanci

Podpalić Gazę to pierwsza książka Ewy Jasiewicz, dziennikarki brytyjskiej, działającej na rzecz obrony praw człowieka, redaktorki polskiej edycji miesięcznika „Le Monde Diplomatique”. Należała ona do nielicznego grona zagranicznych dziennikarzy obecnych w Strefie Gazy podczas jej blokady i operacji Płynny Ołów, przeprowadzonej przez wojska izraelskie na przełomie 2008 i 2009 roku. W roku 2010 uczestniczyła w międzynarodowej akcji humanitarnej Flotylla Wolności, zakończonej niesławną interwencją izraelskich komandosów, w efekcie której zginęło dziewięciu cywilnych działaczy.     Keep Reading →

Konrad Piskała: Dryland

Konrad Piskała, Dryland1. Państwo widmo

Wybierając się do Somalii, Konrad Piskała pisał: „Nie wiem, co mnie czeka, bo stamtąd nie ma prawie żadnych relacji. Reporterzy piszą o Afganistanie, Iraku, Czeczenii, ale nie o Somalii. W Mogadiszu nie było prawie nikogo”. Zaraz potem jednak autor podaje szacunki Komitetu na rzecz Ochrony Dziennikarzy (CPI), według których od upadku reżimu Siada Barre w 1991 roku zabito tam ponad pięćdziesięciu dziennikarzy. „To dużo nawet jak na tak długą i krwawą wojnę”. Dziennikarze zatem w Somalii bywali i zapewne bywają, aczkolwiek faktem jest, że jak dotąd żadnego pełnowymiarowego – książkowego – polskiego reportażu o tym kraju nie mieliśmy. Tę białą plamę wypełnia właśnie Dryland Piskały.     Keep Reading →

Gniew i nadzieja – Raja Shehadeh, Dziennik czasu okupacji (recenzja)

Shehadeh Raja - Dziennik czasu okupacjiRaja Shehadeh jest w Polsce pisarzem wcale nieźle znanym. Wydawnictwo Karakter wydało już trzecią jego książkę (wszystkie w przekładzie Anny Sak). Po Palestyńskich wędrówkach (2011) i Obcych w domu (2012) w ręce polskiego czytelnika trafia Dziennik czasu okupacji, którego tytuł mówi sam za siebie tyleż w odniesieniu do treści, co do formuły gatunkowej. Zapiski obejmują okres dwóch lat – od grudnia 2009 do grudnia 2011 (plus Epilog z maja 2012).     Keep Reading →

Poetyckie branie-miary – Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Kochanka Norwida (recenzja)

Tkaczyszyn-Dycki - Kochanka NorwidaW poprzednich książkach poetyckich Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki zaskakiwał swoich czytelników autotematycznymi bon motami w rodzaju: „nekrologi będą zawsze / czymś więcej aniżeli współczesna poezja / polska na którą nikt się nie rzuca”; „wybacz mój drogi musisz udźwignąć i to // że współczesna poezja polska to nekrologi”; „księgozbiory nie są nam już niezbędne / do życia musisz się z tym pogodzić”; „istotą poezji jest nie tyle zasadność / co bezzasadność napomknień i powtórzeń” czy „lecz poezji polskiej dawnej i współczesnej / nie da się przelecieć w jedną noc ole!”, okraszając je dodatkowo uwagami o „nieprzydatności”, „nadaremności” czy „ograniczeniach” poezji.     Keep Reading →

Frontowe dziewczyny – Swietłana Aleksijewicz, Wojna nie ma w sobie nic z kobiety (recenzja)

Aleksijewicz - Wojna nie ma w sobie nic z kobietyWojna i pokój

Wojna nie ma w sobie nic z kobiety Swietłany Aleksijewicz, znanej i cenionej w świecie białoruskiej – czy też może postsowieckiej – reporterki, to opowieść o kobiecym doświadczeniu II wojny światowej. Książka napisana jest w charakterystycznym dla autorki stylu – wielowymiarowy obraz wojny wyłania się w niej z wielogłosu biorących bezpośredni udział w walkach kobiet. Keep Reading →

Zabić, usprawiedliwić, uwznioślić – Bronisław Świderski, Kiedy mogę zabić? (recenzja)

Świderski, Kiedy mogę zabićByć może książce Bronisława Świderskiego Kiedy mogę zabić? Dyskusje o kulturze i przemocy rzeczywiście należy się raczej laurka niż recenzja, ponieważ jednak o tę pierwszą postarali się już swoim zwyczajem wydawcy i redaktorzy, uznajmy, że sprawiedliwości stało się zadość. Nie będę też ukrywał, że i bez tej laurki – a właściwie pomimo niej – zbiór ten zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie.

Keep Reading →

Nic do jedzenia – Wojciech Albiński, Oświęcimki (recenzja)

Albiński Wojciech - OświęcimkiTeksty składające się na książkę Wojciecha Albińskiego Oświęcimki określane są przez krytyków, wydawcę i samego autora różnie: jako „miniaturki”, „mikroopowieści” czy „krótkie impresje”. Graficznie przypominają one wiersze („z lewej równo, z prawej poszarpane”, wedle zgrabnej formuły Darka Foksa; podział na wersy-akapity, miejscami wyraźnie funkcjonalne przerzutnie) i nie ma właściwie powodu, aby ich tak właśnie nie traktować (liryczna jest nade wszystko konstrukcja mówiącego „ja”). Byłyby to wprawdzie wiersze o dość rozrzedzonej – jak na poezję – metaforyczności, ale poezji nie mierzy się przecież procentową zawartością występujących w niej tropów. Czytałem wiersze o jeszcze bardziej rozcieńczonej poetyckości, które nie przestawały wszelako być wierszami. Zostawmy zresztą tę kwestię genologom. W literaturze chodzi o co innego.     Keep Reading →

Podążanie za pożądaniem – Zbigniew Machej, Mroczny przedmiot podążania (recenzja)

Machej Zbigniew, Mroczny przedmiot podążaniaTytuł nowej, pokaźnych rozmiarów książki poetyckiej Zbigniewa Macheja Mroczny przedmiot podążania tylko z pozoru jawi się jako przewrotny (jest może zatem przewrotny w dwójnasób). Słówko „podążanie”, które pojawia się w nim zamiast spodziewanego „pożądania” (Mroczny przedmiot pożądania to tytuł ostatniego filmu Luisa Buñuela z 1977), ostatecznie znaczy bowiem mniej więcej to samo. To, czego się pożąda, jest przecież zwykle tym samym, ku czemu się podąża. Pożądanie jest zawsze podążaniem za tym pożądaniem, jego motywacją i zarazem celem.     Keep Reading →

Tyłem do poezji polskiej odwrócony – Zbigniew Machej, Mroczny przedmiot podążania (recenzja)

Machej Zbigniew, Mroczny przedmiot podążaniaO ile tytuł nowej książki Zbigniewa MachejaMroczny przedmiot podążania – jest co najmniej zgrabny, o tyle tytułowy poemat jest po prostu zjawiskowy. Zjawiskowy i chyba jedyny w swoim rodzaju, jeśli chodzi o tego autora. Prawdę mówiąc, czegoś takiego się nie spodziewałem. Rozmach, długa fraza, strumień cudownie wybujałej mowy, co ja mówię: rwąca rzeka, która unosi ze sobą wszystko, co napotka po drodze.     Keep Reading →

Wszystko wiąże się ze wszystkim – Anton Marklund, Przyjaciele zwierząt (recenzja)

Marklund Anton - Przyjaciele zwierzat„Zarówno Boliden, jak i Strömfors istnieją z powodu kopalni. Takie tam dwie małe miejscowości, które powstały w pierwszej połowie dwudziestego wieku dlatego, że były potrzebne, przez jakiś czas przeżywały swój rozkwit, żeby potem powoli słabnąć i stać się niepotrzebnymi w dzisiejszych czasach. Osiemdziesiąt lat po powstaniu tych miast prawie przestają istnieć”. W takiej scenerii dzieje się akcja debiutanckiej powieści szwedzkiego pisarza Antona Marklunda Przyjaciele zwierząt.   Keep Reading →