Jonathan Safran Foer: Oto jestem

Jonathan Safran Foer: Oto jestem

Jonathan Safran Foer: Oto jestem

Nowa, długo wyczekiwana powieść autora Wszystko jest iluminacją i Strasznie głośno, niesamowicie blisko. Rozpięta między Ameryką, Europą i Izraelem, zarazem epicka i intymna, dowcipna i wstrząsająca opowieść o rodzinie w obliczu kryzysów wewnętrznych i zewnętrznych.
Nota wydawcy

Zwyczajne życie Blochów, przygotowania do bar micwy Sama, najstarszego syna, wnuka i prawnuka, przerywają zdarzenia, które wstrząsną nie tylko głównymi bohaterami. Żona Jacoba Julia odkrywa, że jej (od 16 lat) mąż wysyła nieprzyzwoite SMS-y do jednej ze swoich współpracowniczek; Sam zostaje oskarżony o używanie słów uznawanych za rasistowskie; ukochany pies podupada na zdrowiu; Bliski Wschód, skąd na ważne rodzinne wydarzenie przybywają krewni Blochów, nawiedza potężne trzęsienie ziemi, co doprowadza do jeszcze większej destabilizacji w regionie; Izrael wzywa Żydów z całego świata, by wrócili do swojego prawdziwego domu i stanęli w obronie własnego narodu. Zdaje się, że bohaterowie Foera są pogubieni, osamotnieni, przytłoczeni sytuacją, w której się znaleźli, i poszukiwaniem odpowiedzi na dręczące ich pytania. Jedno z najważniejszych dotyczy samookreślenia i samoidentyfikacji. Nie tylko Jacob Bloch musi się dowiedzieć, kim jest.
Michał Nogaś


Większość z nas w dzisiejszym świecie nie potrafi opisać własnej tożsamości. Ale w Oto jestem moi bohaterowie szukają czegoś więcej niż tylko odpowiedzi na pytanie, kim są, co ich konstruuje. Próbuję również opowiedzieć o ich poszukiwaniach domu. Nie tylko tego realnego, ale też domu, który tworzą relacje z innymi, ich różnorodność oraz poczucie bezpieczeństwa. Chciałem także odpowiedzieć na pytanie, czym dzisiaj jest taki duży dom, czym jest ojczyzna. Czy istnieje miejsce, w którym wszytkom co nas kształtuje – bliscy, przekonania, praca religia – może się jeszcze spotkać?

Napisałem powieść o tym, że każdy składa się z wielu nas. Każdy ma w sobie coś z dziecka, coś ze starca, którymi dopiero się staniemy, mamy czasem w sobie trudny do uchwycenia pierwiastek przeciwnej płci. Jesteśmy zabawni, żałośni, nieprzewidywalni i nudni jednocześnie. To jednak nie czyni nas ani dziećmi, ani chorymi. Przeciwnie, właśnie to czyni nas ludźmi. Dopiero gdy połączymy wszystkie te cechy, kiedy zbierzemy je w całość, będziemy mogli wypowiedzieć zdanie, które stało się tytułem książki. Że oto jesteśmy.

Moi bohaterowie tworzą chór, który wygłasza wiele ważnych myśli i prawd, bardzo mi bliskich. Mógłbym to porównać z symfonią i rolą kompozytora. Każdy instrument ma coś do przekazania, każdy ma swój moment w utworze, ale dopiero skonfrontowane ze sobą, wybrzmiewające wspólnie, dają efekt, na którym zależało autorowi.

Spójrz na Julię i Jacoba, małżeństwo z 16-letnim stażem. Czego im brakuje? Tego, co ich połączyło. Na początku zależało im, starali się, chcieli. Potem powołali do życia pierwszą istotę, dwie kolejne. Pojawiła się odpowiedzialność, jednocześnie każde z nich zaczęło się zamykać w sobie coraz mocniej, gubić się w codzienności. Wygasło pożądanie, pojawił się wstyd, tajemnice… Jako ludzie stali się wobec siebie uprzejmi, starali się zbyt często nie kłamać. Ale jako zwierzęta, którymi ludzie wciąż przecież są, całkowicie się pogubili. Instynkt przestał działać.

Jonathan Safran Foer, „Książki. Magazyn do czytania” 2/2017


Autor: Jonathan Safran Foer
Tytuł: Oto jestem
Tytuł oryginału: Here I Am
Przekład: Krzysztof Cieślik
Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.
Miejsce i data wydania: Warszawa 2017
Liczba stron: 704


Jonathan Safran Foer był cudownym dzieckiem amerykańskiej prozy, nagradzanym, docenionym, zwłaszcza za powieść Wszystko jest iluminacją. Nowa książka, po dziesięcioletniej przerwie, każe myśleć o nim jako o twórcy dojrzałym i kontynuatorze linii pisarskiej Philipa Rotha. Podczas lektury Oto jestem co i raz przypomina się Kompleks Portnoya i inne powieści Rotha, w których mierzył się z żydowskością. Tyle że bunt, obrazoburczy humor to tylko niewielka część tej bardzo bogatej, dojmującej powieści Foera o rodzinie i rozpadzie. Owszem, kapitalne są chłopięce szermierki słowne, portret dojrzewania i nieustającej masturbacji, ale w przeciwieństwie do Rotha, który zawsze był piewcą życia, energii witalnej w każdej postaci, w tej powieści obserwujemy zamieranie, dominuje poczucie utraty. To również powieść o tym, że nic się nie powtórzy, a to, co jest, nie będzie trwać zawsze.

Jednocześnie z destrukcją rodziny w tle rozpada się Państwo Izrael, za sprawą trzęsienia ziemi i wojny. Foer opisuje małżeństwo z kilkunastoletnim stażem, z trójką synów, które oddala się od siebie, ale ciągle jest dobrze funkcjonującym organizmem. Całkowita erozja zaczyna się w momencie, kiedy Julia odkrywa intymne esemesy męża do innej kobiety. Dzieci wiedzą wcześniej, czym to się skończy. Wspaniałe są te portrety chłopców u Foera, mało który pisarz potrafi stworzyć tak autonomiczne postaci dzieci. Foer nie daje łatwych pocieszeń, uczestniczymy w nieuchronnym rozpadzie, który jednocześnie jest wspaniałą medytacją o więzi, o domu, o domu Izraela, i o rodzinie żydowskiej, w której płacz brzmi jak śmiech.

Justyna Sobolewska, „Polityka”



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *