Jaki Gombrowicz po „Kronosie”? (fragmenty dyskusji)

Odra 2015-538
W dniach 20-22 października w Muzeum Gombrowicza w Radomiu-Wsoli odbyła się Międzynarodowa Konferencja Naukowa, podczas której miała miejsce dyskusja poświęcona tematowi zapowiedzianemu w powyższym tytule.

Rita Gombrowicz: […] I jestem bardzo ciekawa, w jaki sposób Kronos zmieni interpretację twórczości Gombrowicza, ale też i jego osoby, przez intelektualistów, zwłaszcza przez literaturoznawców.

Jeśli chodzi natomiast o wydania Kronosu, muszę powiedzieć, że niewielu zagranicznych wydawców zdecydowało się na opublikowanie tego dzieła.

[…] jest to po prostu książka przedstawiająca bardzo trudną prawdę.

Jerzy Jarzębski: […] Andreas Bodegård, znakomity tłumacz literatury polskiej na szwedzki i znawca literatury polskiej, przyjaciel wielu polskich pisarzy; profesor Aleksander Fiut, znany wszystkim specjalista nie tylko od Miłosza, ale również Gombrowicza; profesor Józef Olejniczak, który jest również znakomitym znawcą/
39
Gombrowicza, autorem kilku książek na jego temat; prof. Andrzej Stanisław Kowalczyk, świetny znawca literatury emigracyjnej […]. Proszę Państwa, minęło już wiele miesięcy od ukazania się Kronosu na półkach księgarskich i można powiedzieć, że recepcja Kronosu przebiegała w kilku wyraźnych fazach. Pierwszą była faza sensacji […].

Tych miłośników sensacji Kronos rozczarował. Rozczarował również tych, którzy spodziewali się, że jest to kolejne dzieło literackie Gombrowicza. To nie jest dzieło literackie, to jest dzieło innego typu […].

Spróbujmy wobec tego dzisiaj odpowiedzieć na pytanie, które brzmi: jaki jest Gombrowicz po Kronosie, co się z Gombrowiczem stało, czy się coś stało i jakiego typu lekturą jest Kronos. Wymyśliłem cztery zasadnicze pytania, ponieważ jest nas dosyć sporo, więc nie możemy tych pytań mnożyć w nieskończoność. Te cztery pytania to, po pierwsze, jak zmieniał się Gombrowicz po Kronosie, jego postać, jego portret, co się zdarzyło? Drugie pytanie: jak zmieniła się interpretacja dzieła Gombrowicza po Kronosie, to jest trochę co innego, chodzi tym razem już o utwory. Wreszcie: kto mówi w Kronosie, kim jest ten mówiący narrator, kto jest „autorem” Kronosu, takim implied author, jak nazywają to Anglicy, autorem ukrytym w tekście. I wreszcie: kto jest złożonym odbiorcą Kronosu, do kogo Kronos jest pisany?

Andreas Bodegård: Czy mogę troszkę inaczej zacząć?… Chciałbym powiedzieć od razu, że mam kłopot z Kronosem.

Rita Gombrowicz: Przepraszam, że przerywam, chciałam podkreślić […] 40
Andreas Bodegård: Nie ukrywam, że mam kłopot z Kronosem. Moja praca nad dziennikiem była wspaniałą rzeczą. Gombrowicz jest dla mnie może najważniejszym pisarzem, którego przekładam, obok Wisławy Szymborskiej. I mam też taki równoległy kłopot z nią, ponieważ tez pośmiertnie wydano ostatnie wiersze Wisławy Szymborskiej pod tytułem Czarna piosenka. To są akurat te wiersze, których ona nie chciała ogłosić, dlatego mam wiele wątpliwości, ale wydania tych wierszy, podobnie jak decyzji o wydaniu Kronosu, należy jednak bronić. Wracam do tematu. Pytanie: kto mówi w Kronosie? Właśnie na tym polega dla mnie kłopot z Kronosem, że w nim nie mówi Gombrowicz. Dla mnie Gombrowicz mówi w Dzienniku, tutaj jest jego głos, jego poezja, to jest ciekawe z punktu widzenia literackiego, wielkie wyzwanie dla tłumacza. To naprawdę jest wielka literatura, piękna, i w niej słychać głos Gombrowicza. W Kronosie nie słychać tego głosu, bo to są po prostu notatki. A notatki są właściwie nieme: po prostu są, notują świat.

Aleksander Fiut: […] dla mnie osobiście, może tutaj narażę się największemu znawcy Gombrowicza, Kronos nie jest czymś dodatkowym. To nie są notatki, tylko dzieło literackie, które ma bardzo specyficzny charakter. za tym przemawia cały szereg argumentów, między innymi to, że Gombrowicz przechowywał te notatki, że miały one dla niego bardzo duże znaczenie, że do nich nawiązywał w Dzienniku, że rekonstruował swoje życie, wreszcie nadał im bardzo wieloznaczny tytuł.
Gombrowicz - Kronos41
Józef Olejniczak: Powtórzę zdanie, od którego zaczął Anders – mam ogromny kłopot z Kronosem.

I w tym sensie Kronos odsłania zupełnie inną twarz, choć taka lektura, która już tutaj była zasugerowana w tej rozmowie, lektura badania śladów Dziennika w Kronosie, jest niesłychanie interesująca. Choć tych śladów, prawdę mówiąc, bardzo wiele, póki co, nie znalazłem.

Otóż wyobrażam sobie możliwość takiej lektury Kronosu, że to jest tekst pozbawiony literackiej formy. Rozumiem Kronos jako taki tekst, który Roland Barthes nazwał kiedyś literaturą punktu zerowego. I tak go czytam, jako dość niezwykły eksperyment literackie.

Andrzej Stanisław Kowalczyk: […] Kronos dla mnie jest lekturą, z którą nie od początku się zżyłem. Nie ma rozmachu i inwencji Dziennika, syntetyczności i systematyczności Testamentu, dystansu cechującego Wspomnienia polskie i Wędrówki po Argentynie, dialogiczności listów. Odznacza się Kronos, przynajmniej niektóre jego partie, pewnym chłodnym obiektywizmem.
42
Jerzy Jarzębski: Okazało się, że państwo macie taką paradoksalną wizję Kronosu. Właściwie może najbardziej paradoksalna jest ta, o której mówił Anders, dlatego że Anders powiedział, że ma kłopot z Kronosem jako dziełem sztuki literackiej, co jest takim eleganckim powiedzeniem: nie bardzo mi się to podoba jako literatura, natomiast jest potrzebny, trzeba go czytać.

Aleksander Fiut: […] Kronos czytany dzisiaj. Gombrowicz dopuszczał jego publikację w przyszłości, czego ślady odnaleźć można w Dzienniku, ale trudno wówczas było wyobrazić sobie, żeby Giedroyc zgodzi się na publikację Kronosu! Gombrowicz to wiedział. Ten eksperyment był tak daleko posunięty, że dopiero dzisiaj, kiedy jesteśmy w epoce całkowitego odsłonięcia, ekshibicjonizmu w sztuce i w teatrze, kiedy ciało nie ma już właściwie żadnych tajemnic, można go docenić. Ale równocześnie rewelacje Gombrowicza słabną w tym kontekście. Tymczasem wtedy były czymś po prostu niezwykle odkrywczym artystycznie, dla mnie Kronos jest najbardziej radykalnym jego dziełem, najbardziej może nawet, odważę się powiedzieć, oryginalnym z tego punktu widzenia.
43
Andrzej Stanisław Kowalczyk: […] Uważam, że Kronos oczywiście nie rewolucjonizuje naszej wiedzy ani wizji Gombrowicza, ani nie przestawia kolejności dzieł, ani hierarchii jego tekstów wewnątrz tej twórczości, ale jednak jest dziełem literackim.

Ta książka czytana w izolacji, czytana przez kogoś, kto – załóżmy, że taka lektura byłaby w ogóle możliwa – nie zna innych dzieł Gombrowicza, byłaby zupełnie niezrozumiana i chybiona.

Andreas Bodegård: […] Czy na przykład skandalizujące są notatki o jakichś sukcesach erotycznych? Gombrowicz odnotowuje je graficznie, takim kółeczkiem i wiadomo, że coś się stało albo nic się nie stało, i to jest bardzo oryginalne.
44
Aleksander Fiut: […] Kronos czytany bez przypisów staje się zupełnym szyfrem. Jest szyfrem nie do rozszyfrowania nawet dla takich znawców jak Jerzy Jarzębski czy Klementyna Suchanow.
45
Andrzej Stanisław Kowalczyk: […] I wydaje mi się, że do tej wspólnoty czytelników, odbiorców swoich dzieł adresuje Kronos w rodzaju dopowiedzenia ostatniego, może czegoś w rodzaju testamentu. Ale nie, lepszym określeniem byłoby tutaj dopowiedzenie, uzupełnienie, aneks.

Rita Gombrowicz: […] Kiedy natomiast zadaję sobie pytanie, dla kogo Gombrowicz napisał Kronos, dlaczego właściwie Gombrowicz napisał Kronos, myślę, że może po to, by uciec przed biografią. Żeby dać takiego prztyczka w nos przyszłym biografom i powiedzieć im: oto właśnie, jaki naprawdę byłem.

Jerzy Jarzębski: Czy to nie jest trochę podobnie jak u Miłosza, który mówił, że trzeba: Być samym czystym patrzeniem bez nazwy. Że Gombrowiczowi w jakiejś mierze,/
46
Gombrowiczowi, który cały czas eksponuje swoje ja, to ja zaczyna strasznie przeszkadzać i je musi wyłączyć. Niech mówią fakty, żeby tego ja było jak najmniej. O tym myślę, kiedy mówię, że radykalność literacka polega tu na tym, żeby tej literackości było jak najmniej.

Aleksander Fiut: Zgadzam się. Z tym zastrzeżeniem, że u Gombrowicza nie jest to patrzenie, lecz raczej rejestrowanie, czysto zmysłowe rejestrowanie świata. jest to zapis bólu, rozpaczy, nudy, nudy umierania. To jest jeden z najbardziej wstrząsających wątków tego zapisu.

Józef Olejniczak: […] W swoim opublikowanym tekście o Kronosie napisałem, bardzo nie lubię słowa dekonstrukcja, ale Kronos czytany w kontekście przede wszystkim powieści Gombrowicza sam siebie dekonstruuje. To jest niezwykłe. I to migotanie tego tekstu z fragmentami Kosmosu, moim zdaniem największej powieści napisanej w XX wieku w jakimkolwiek języku, jest niezwykłe.
47
Jerzy Jarzębski: […] próbuje coraz niżej schodzić, aż do takiego punktu, gdzie oczywiście nie można powiedzieć, że literatura została wyeliminowana, bo się tego do końca zrobić nie da. Nie można powiedzieć, że autor został wyeliminowany, bo się nie da. Ale jest założenie, że tego będzie jak najmniej, że przemówią wreszcie same fakty. Tak widzę Kronos: jako swego rodzaju podstawę wszystkich innych dzieł i podstawę biografii.

Józef Olejniczak: […] [Gombrowicz:] To nie ja się wymykam, to literatura. Cóż by się stało z piskorzem, gdyby pan go złapał? Zjadłby go pan. Literatura i piskorz póty żyją, póki się wymykają. […] wydaje mi się, że Kronos jest jedynym tekstem Gombrowicza, w którym on zaprzecza swojemu programowi literatury tak naprawdę. To znaczy: albo zaprzecza, albo go dopełnia. Nie umiem odpowiedzieć.

Aleksander Fiut: […] Dlatego, przewrotnie, jego ostatni zapis przed śmiercią brzmi: Bakiety. Crevettes, pasztet z sałatą, kiełbasa, escalope z purée, oto szczytowe momenty.

„Odra” 2015, nr 5

Przeczytaj felieton:
Po „Kronosie”, czyli krewetki, pasztet z sałatą i kiełbasa

 




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *