Maja Jasanoff: Joseph Conrad i narodziny globalnego świata

Maja Jasanoff: Joseph Conrad i narodziny globalnego świata

Maja Jasanoff: Joseph Conrad i narodziny globalnego świata

Conrad uchwycił coś ze sposobu, w jaki władza oddziaływała na kontynenty i rasy, coś, co wydawało się równie warte zaangażowania dziś, jak w chwili gdy zaczął pisać.

A przecież Jądro ciemności było dopiero początkiem. Kiedy już zabrałam się do lektury kolejnych książek tego pisarza raz po raz zadziwiała mnie prorocza głębia owego „pewnego sposobu patrzenia na świat”. Po 11 września i eskalacji islamskiego terroryzmu z zaskoczeniem przypomniałam sobie, że ten sam autor, który w Jądrze ciemności potępiał imperializm, napisał także Tajnego agenta (1907), którego akcja skupia się wokół terrorystycznego zamachu bombowego w Londynie. Po kryzysie finansowym 2008 roku dostrzegłam . że w Nostromie (1904) Conrad przedstawia międzynarodowy kapitalizm uciekający się do tych samych sztuczek, o jakich czytałam w dziennikach. Gdy tempa nabrała rewolucja cyfrowa, odkryłam, że w Lordzie Jimie (1900) i wielu innych dziełach Conrad poruszająco pisał o skutkach wstrząsu technologicznego w branży, która znał najlepiej – transporcie morskim. Kiedy zaś Europę i Stany Zjednoczone elektryzowały dyskusje na temat emigrantów, na nowo zdumiewało mnie, jak Conrad zdołał napisać którąkolwiek z tych książek po angielsku – w jego trzecim języku, którego nauczył się dopiero jako człowiek dorosły.

Jego pióro było jak magiczna różdżka wyczarowująco duchy przyszłości. Jak to robił? W jaki sposób Conrad, jak ujął to swego czasu karaibski pisarz V.S. Naipaul, „był wszędzie przede mną”? jak zdołał przed stu laty „rozmyślać nad mym światem, światem, który dziś rozpoznaję”? Gdybym mogła to zrozumieć, dowiedziałabym się czegoś o jego czasach – a także o moich własnych.

*

Niejednokrotnie kwestionowałam swoje przywiązanie do tego nieżyjącego już białego mężczyzny cierpiącego na ciągłą depresję, niepoprawnie cynicznego i – jak na dzisiejsze standardy – niepokojąco uprzedzonego. Jako kobieta wzdragałam się przed tym, by spędzić tyle czasu z autorem, w którego prozie tak niewiele jest wiarygodnych postaci kobiecych, że wydawałoby się, iż ledwie zdawał sobie sprawę, że kobieta to też człowiek. Jako pół-Azjatka krzywiłam się na myśl o egzotyzowanych i często deprecjonujących przedstawieniach Azjatów; jako pół-Żydówka obruszałam się na jego sporadycznie okazywany, ale niezaprzeczalny antysemityzm. Okulałam w Polsce, idąc śladami Conrada, i podążając za nim nabawiłam się okropnej choroby morskiej na żaglowcu rejowym – a to wszystko przed tym, co czekało mnie w Kongu. Nie zdołałam przeczytać Nostroma za pierwszym podejściem, i tyle nieprzespanych nocy męczyłam się, próbując ułożyć tę biografię, że bałam się, iż złośliwy duch, który sprawił, że pisanie było dla Conrada męczarnią, tym razem przyszedł po mnie.

Potem przypomniałam sobie ciepłe, spokojne dni spędzone na „Christophie Colombie”, gdy samo piękno wstającego nad morzem świtu wywabiało mnie z koi co dzień wczesnym rankiem, bym mogła oglądać brzask. Mogłam sobie wyobrazić na pokładzie Conrada – mężczyznę inteligentnego, dowcipnego, pełnego erudycji, skrupulatnego, wspaniałomyślnego przyjaciela, oddanego męża i ojca, a miejscami człowieka niespodziewanie tolerancyjnego jak na standardy swoich czasów. Czy się z nim zgadzałam, czy też nie, zawsze uważałam go za interesującego towarzysza podróży. Na stronach swych książek przemawiał większą liczbą głosów przedstawicieli różnych nacji i grup etnicznych niż jakikolwiek znany mi pisarz jego epoki. Podobnie jak ja cieszył się przywilejem przynależności do klasy średniej ówcześnie wiodącego światowego mocarstwa, a jego książki zapewniały okazję do pełnych oryginalnych myśli polemik z wiążącymi się stąd obowiązkami i wyzwaniami. Nie obawiał się odrzucać komunałów i mówić na głos o wyzysku, okrucieństwie i hipokryzji tam, gdzie je dostrzegał. Przypomniałam sobie frazę powtarzaną jak mantra w całym Lordzie Jimie: „Był jednym z nas”. Joseph Conrad, na dobre i na złe, był jednym z nas: obywatelem globalnego świata.

Maja Jasanoff: Joseph Conrad i narodziny globalnego świata (fragmenty)

Autorka: Maja Jasanoff
Tytuł: Joseph Conrad i narodziny globalnego świata
Tytuł oryginału: The Dawn Watch: Joseph Conrad in a Global World
Przekład: Krzysztof Cieślik, Maciej Miłkowski
Wydawca: Wydawnictwo Poznańskie
Miejsce i data wydania: Poznań 2018
Stron: 392
ISBN: 9788379769742



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *