Marcin Orliński, Tętno (fragmenty)

Orliński Marcin - Tętno

W drugą stronę

Nie powinno się zaczynać od nie. Więc zacznę
od więc. Na przekór polonistom, psychologom,

specjalistom od reklamy, frajerom od równego
chodzenia, miarowego oddychania, estetycznego

wyglądu i bezwonnego podcierania dupy.
Rewolucja zaczyna się tu: na tych kilku

centymetrach kwadratowych. Jeszcze chwila,
jeszcze jeden telefon, jeden e-mail i centymetry

zmienią się w metry i kilometry. Odwróć się.
Zbierz do kupy swoje poglądy, a potem im

zaprzecz. Przeczytaj książkę o czymś, co nigdy
cię nie interesowało. Największe problemy leżą

na ulicy. Twoje właściwe miejsce to brak miejsca.
Dopiero poza miejscem zaczynasz być sobą.

Próżnia

Podobno z perspektywy fizyki jesteśmy zupełnie
przezroczyści. I więcej w nas próżni niż materii.

To dosyć zabawne. Próżnia wyobraża sobie próżnię.
Próżnia idzie do sklepu i prosi o trzy kilo próżni.

A potem wypróżnia się próżnią. Najśmieszniejszy
jest fakt, że to przecież czysty materializm, zero

ducha. Ale o czym to rozmawialiśmy? Ach,
już wiem. Czy widział ktoś mój kieliszek?

Erotyk

Gwiazdy muszą mieć niezłą pamięć. Bo przecież
zawsze doskonale wiedzą skąd, którędy i dokąd.

Każdej nocy świat przypomina o swojej symetrii
i banalności. Ciało ciągnie ku ciału i ta sama

ślina od tysięcy lat wiedzie usta ku ustom.
Ta sama siła łączy nas i odpycha, kiedy nagle

czujesz się zmęczona moim ciągłym smutkiem.
Kiedy nagle mój smutek nie potrafi już unieść

mężczyzny, którego niosą twoje oczy. Ta sama
siła wznosi nas i popycha ku ziemi.

Okno

Co do gwiazd, owszem, lubię na nie patrzeć.
Zwłaszcza po takim dniu jak ten. Po dniu jak psu

z gardła, jak pognieciona gazeta. Okno wielkie,
rozwarte na oścież, przywraca mnie materii.

W niebieskich rejestrach nie znajdzie się miejsce
na dzisiejszą awanturę w urzędzie ani coraz większą

odrazę do własnego odbicia w lustrze. Gazeta
prostuje się i kurczy do punktu. Tysiące białych

punktów jako dowód na bezcelowość człowieczych
działań, taką dysertację napisać. Albo: Milczenie

nieba, a także płynące stąd pożytki dla mniej
i bardziej nieszczęśliwych mieszkańców planety.

Pierwszy wiersz o miłości

Pieprzę ulice, które próbują sobie przywłaszczyć
zaślinieni deweloperzy i bezmyślni urzędnicy.

Pieprzę kolegów, którzy zapowiadali się
na kolegów, a potem mnie wykolegowali.

Pieprzę półki w moim małym mieszkaniu, które
uginają się pod ciężarem niepotrzebnych teorii.

Pieprzę rozpuszczalniki sensu i inne detergenty,
które odwracają uwagę od rzeczy ważnych.

Pieprzę idiotów, którzy wiedzą wszystko
na każdy temat, i cwaniaków z zadartym nosem.

Pieprzę listy motywacyjne, w których sprzedawałem
swój czas, bo czasu nie wolno sprzedawać.

Pieprzę korporacje za to, że pieprzą mnie na każdym
kroku, nawet kiedy się pieprzę i kiedy umieram.

Pieprzę kościół, który pieprzy dzieci, błogosławi
czołgi, i rozkrada ziemię, tę ziemię.

Pieprzę filozofów, którzy stworzyli Boga i zabili
Boga, bo nieskończona jest władza człowieka nad ludźmi.

Pieprzę miłość z grubych, ociężałych romansów,
bo prawdziwa miłość rwie się we wszystkie strony.

Co jeszcze? Kocham i bywam nieznośny.
Ale przede wszystkim kocham.

Życie w stadzie

Nie jesteśmy przygotowani na życie w stadzie,
bo nie jesteśmy przygotowani na życie

poza stadem. Przetrwanie w mieści graniczy
z absurdem, na wsi – z cudem. Musisz dogadać się

ze swoimi dłońmi i głową – powtarzał mi kiedyś
znajomy. A może coś przekręciłem? Czas wziąć

się w garść. Czas wrócić do siebie, jeśli się z siebie
wyszło. W najgorszym razie – poprosić o pomoc

sąsiada. Najlepiej tego, który sam wyszedł
właśnie ze szpitala. Będzie dobrym pasterzem.

Co istnieje

Nie istnieje poezja. Każdy wiersz jest bowiem
pocztówką z wakacji albo nekrologiem. Nie istnieje

interpretacja. Każda lektura to tylko ruch dłoni
w kasie dworcowej albo lampka w oknie podczas

jesiennej wichury. Nie istnieje człowiek. Są tylko
próby ubrania kruchego i brzydkiego ciała

w ciepły lub elegancki strój. I nie, nie istnieje
nic takiego, jak niewyjaśnione okoliczności

śmierci. Śmierć jest zawsze przeraźliwie jasna.
Istnieją tylko niewyjaśnione okoliczności śmierci.

Przyczyny

(…) myślenie może być
przyczyną różnych chorób (…)

Marcin Orliński, Tętno, Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi, Dom Literatury w Łodzi, Łódź 2014

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *