Festiwal preTEXTY w Legnicy

preTEXTYJesienią 2015 roku po Dolnym Śląsku buszował objazdowy festiwal literacko-artystyczny preTEXTY. W książeczce anonsującej imprezę przeczytałem: „Legnica mimo niegdysiejszych zniszczeń czaruje. Architektura i miejskie muskuły to jedno, ale charakterystyczne wydają się również organizowane tu – kiedyś lub obecnie – wydarzenia: od Satyrykonu czy Festiwalu Kultury Japońskiej, po Europejskie Spotkania Mniejszości Narodowych i Etnicznych pod Kyczerą. No i pamiętajmy o spływie samoróbek po Kaczawie! To wszystko razem sprawia, że środowisko dla tegorocznych preTEXTÓW wydaje się zupełnie naturalne”.     Keep Reading →

Robić dobrze

Czy żyjemy w czasach końca krytyki literackiej? – pytają inicjatorzy debaty. Tak. Podobnie jak żyjemy w czasach końca historii i końca człowieka. I podobnie jak historia i człowiek, także krytyka literacka przeżyje swój koniec i będzie trwać dalej. Pytanie: w jakiej formie?

Z uwagi na moje osobiste okołokrytyczne doświadczenia, pozwalam sobie na stwierdzenie, iż zajmowanie się krytyką literacką jest zajęciem czasochłonnym (kilka dni czyta się często grubaśną książkę, potem poświęca się dobrych kilka lub kilkanaście godzin na napisanie recenzji), nieopłacalnym finansowo (za którą to recenzję otrzymuje się, powiedzmy, 98 zł albo zgoła nic, jak to się zdarza w dobie portali internetowych), niewdzięcznym (kiedy się pisze, co się naprawdę myśli, ludzie się nierzadko obrażają), blokującym potencję twórczą (człowiek się rozwija i ma do powiedzenia coraz więcej, a tymczasem żąda się od niego coraz krótszych tekstów), odbierającym wiarę w człowieka (redakcje często w ogóle nie odpowiadają na wysyłane im teksty) itd.  Keep Reading →

Mariusz Szczygieł w Legnicy

Mariusz Szczygieł: Zrób sobie raj

Mariusz Szczygieł: Zrób sobie raj

Na spotkanie z Mariuszem Szczygłem w legnickiej Letii (Letia Business Center – obiekt biurowo-konferencyjny) przyszedłem na kwadrans przed czasem, a już na wolnostojące miejsce siedzące się nie załapałem. Wszystko zajęte przez już obecnych albo okupowane przez nich dla jeszcze nieobecnych, a spodziewanych. Ponieważ nie zaliczałem się do żadnej z tych grup – byłem obecny, choć nikt mnie tutaj specjalnie nie oczekiwał – zacząłem obawiać się, że będę zmuszony do konsumowania literatury na stojąco, czego ani nie lubię, ani nie praktykuję. Szczęściem akurat hurmem zdecydowano się na nielegalne – jak mniemam – zajęcie kilkunastu miejsc na podwyższeniu pierwotnie do tego nieprzeznaczonym. A że dokonała tego grupa czytelników i czytelniczek w podeszłym wieku – do której słusznie, acz samowolnie się zaliczyłem – a do tego pod przywództwem pani dyrektor biblioteki miejskiej, nikt nie śmiał protestować.     Keep Reading →

O utrapieniu, jakie przynosi pisanie wierszy

Przyznaję, od czasu do czasu zdarza mi się jeszcze pisywać wiersze. Nigdy nie widziałem w tym nic złego. W swojej naiwności myślałem nawet, że to poniekąd dobrze, a może nawet i szlachetnie tak dłubać sobie a muzom w słowach, nie licząc na karierę ani żadne profity. Myliłem się. W końcu to moje niezobowiązujące, prywatne i nieszkodliwe – w moim mniemaniu – wierszopisanie okazało się nie tylko niedobre, nie tylko mało szlachetne, ale i wszeteczne.

Tak się bowiem złożyło, że ostatnimi czasy machnąłem takie sobie cztery dwunastowierszowe poemaciki, które w sam raz ułożyły mi się w nowy – po czternastu latach – zbiorek wierszy. Keep Reading →

Krzysztof Bielecki: Nóż

Krzysztof Bielecki: Nóż

Krzysztof Bielecki: Nóż

Nóż rozpoczyna się przewrotnym wstępem-listem Do Delfiny Potockiej, utrzymanym – podobnie jak cała książka – w tonie ironiczno-sentymentalnym. Dlaczego jest to wstęp przewrotny? Otóż autor ujawnia w nim, o czym jego książka mniej więcej będzie i o co w niej ogólnie chodzi. Ryzykowny zabieg. Jaki pisarz dobrowolnie pozbawia się możliwości operowania niespodzianką? W tym przypadku jednak ryzyko w pełni się opłaciło. Bo mimo tego pozornie lekkomyślnego odkrycia kart, cały ciąg dalszy okazuje się zaskakujący. Diabeł bowiem – czyli literatura – tkwi w szczegółach. Keep Reading →

Tu nasi, tam Ruscy, czyli wałkowanie po polsku

Paweł Goźliński w „Gazecie Wyborczej” opisuje, jak to wybrał się dla przyjemności do teatru, gdzie żadnej przyjemności jednak nie zaznał. Spodobała mu się wprawdzie muzyka i światło, ale „za kiczowatą, zmieniającą aktorów w niezdarne figurki choreografię” nie zapłaciłby ani grosza, za obwieszczenie czego sam zainkasował parę groszy od „Gazety”.

Pal licho te grosze, które inkasują lub nie inkasują choreografowie i literaci – choć „Gazeta” płaci dużo lepiej niż „Twórczość” – chodzi o to, że nie po to człowiek chodzi do teatru, aby podziwiać muzykę i światło, choćby je dołączono do nie wiem jak udanego przedstawienia. Keep Reading →

Jerzy Surdykowski: Odnajdywanie sensu

Jerzy Surdykowski: Odnajdywanie sensu

Jerzy Surdykowski: Odnajdywanie sensu

Przyznam szczerze, że trochę się wahałem. Lektura książki Jerzego Surdykowskiego Odnajdywanie sensu zapowiadała się na podróż nie tylko długą, ale i niebezpieczną. Długą, bo to bez mała 400 stron – niby nic takiego, ale tego typu tekstów nie czyta się w jeden wieczór ani nawet w cały dzień. Niebezpieczną, wziąwszy pod uwagę już same tytuły rozdziałów: Nadzieja, Prawda, Sprawiedliwość, Cnota, Złość, Utopia, Pycha, Spisek, Zdziczenie, Obłuda, Radykalizm, Bolszewizm, Starość itp. Brrr! Włos się może poczciwemu czytelnikowi zjeżyć na głowie! Ale że ze mnie żaden tam poczciwy czytelnik, zaś wędrówki krótkie i łatwe w ogóle mnie nie rajcują, to wziąłem i przeczytałem.     Keep Reading →

Literatura i „dyskurs medialny”

Wertując ostatnimi czasy wrocławską „Odrę” – a wertuję ją od lat – niezmiennie ożywiam się, gdy docieram do Notatek z undergruntu Radosława Wiśniewskiego. Ożywiam się nie tylko dlatego, że teksty te niezmiennie mnie wciągają, ale też z powodu zdziwienia, w jakie mnie owo wciąganie wprawia. Bo choć z jednej strony mam niby mocną awersję do tzw. „życia literackiego” w ogóle – jako że nudne toto jak niedziela w raju – to z drugiej łapię się na tym, że łaknę krwistej publicystyki okołoliterackiej jak kania dżdżu (notabene, czyż owo wychodzące z użycia powiedzenie nie znajduje się w podobnej sytuacji co wychodząca z użycia literatura?).     Keep Reading →

Yunte Huang: Nierozłączni. Słynni syjamscy bracia i ich spotkanie z amerykańską historią

Yunte Huang: Nierozłączni. Słynni syjamscy bracia i ich spotkanie z amerykańską historią

Yunte Huang: Nierozłączni. Słynni syjamscy bracia i ich spotkanie z amerykańską historią

Nierozłączni Yunte Huanga to niezwykła – podobnie jak jej bohaterowie – książka, która opowiada o życiu urodzonych w Syjamie (dzisiejsza Tajlandia) Changa i Enga Bunkerów, „braci syjamskich”, którzy termin ten zresztą sami ukuli. Autor opisuje barwną biografię braci na tle historii Ameryki, a nawet szerzej: kultury Zachodu XIX wieku, z jej osiągnięciami i aberracjami, dzięki czemu Nierozłączni stają się uniwersalną opowieścią o człowieczeństwie, kulturze masowej, showbiznesie, stereotypach, uprzedzeniach, rasizmie, niewolnictwie, tolerancji, dyskryminacji, „tyranii normalności”, demokracji i wielu innych kwestiach, z których znakomita większość jest boleśnie – można by rzec – aktualna także i dziś. Świetna książka, którą świetnie się czyta. Zdecydowanie polecam.
Grzegorz Tomicki
Keep Reading →

Klaudia Zalewska: Deficyt

Klaudia Zalewska: Deficyt

Klaudia Zalewska: Deficyt

Nieczęsto sięgam po literaturę tzw. popularną, bo generalnie nie przepadam za tym, za czym przepada większość ludzi. Nie jestem jednak aż w tak w ciemię bity i aż tak zaprzepadle uprzedzony, żebym od czasu do czasu – choćby dla higieny psychicznej – nie sięgał tam, gdzie wzrok mój zwykle nie sięga. Na przykład na półkę z książkami, które się nieźle podobno sprzedają. Słyszałem – nie wiem, czy prawda – że ostatnio wcale nieźle sprzedaje się debiutancka książka Klaudii Zalewskiej Deficyt, która całkiem przypadkiem znalazła się na mojej półce, więc z ciekawości tudzież dla higieny sięgnąłem. I nie żałuję.     Keep Reading →