Prosty człowiek Łukasz Orbitowski

Łukasz Orbitowski: Inna dusza

Łukasz Orbitowski: Inna dusza

Wydawałoby się, że spotkanie z Łukaszem Orbitowskim w Legnickiej Bibliotece Publicznej powinno być dla legniczan prawdziwą gratką. Jak się jednak okazało, niedawny wieczór z okazji wydania kolejnego numeru „Szkiców Legnickich” zgromadził niepomiernie liczniejszą publiczność od tej, która przybyła na spotkanie z autorem zaliczanym do czołówki polskiej prozy współczesnej. Widocznie czołówka literacka ma w Legnicy mniejsze wzięcie niż rewelacje na temat „dostępu do informacji publicznej z uwzględnieniem doświadczeń samorządu legnickiego na szczeblu gminy”, o których była mowa m.in. w „Szkicach”.

Bohater wieczoru najpierw standardowo – aczkolwiek z autentyczną skruchą – przeprosił za spóźnienie, po czym wychyliwszy kilka lampek wina, skwapliwie donoszonych mu przez organizatorów, opowiadał o tym, jak to kiedyś naprawdę tęgo pił. I to nie „jak artysta” – co mu szlachetnie podsunął prowadzący – ale zwyczajnie, czyli „jak menel”, czym mnie autentycznie ujął. Nie uważam bowiem, aby artyści upijali się w jakiś bardziej wzniosły czy interesujący sposób niż inni ludzie.

Orbitowski w ogóle zaprezentował się jako autor antysalonowy, nieufnie odnoszący się do wszelkich konwenansów, savoir-vivre’ów i ogólnej ściemy. Stąd jego pociąg do tzw. „prostych ludzi”, w których szuka tzw. „prawdy życia”, choć czy ona w nich jest, tego – jak wyznał – nie wie. Ja też nie wiem. Intuicja mi jednak podpowiada, że w rozmaitych konwenansach, savoir-vivre’ach i ogólnej ściemie jest mniej więcej tyle samo – o ile nie więcej – „prawdy” o ludzkim życiu, co w „prostych ludziach”. Podobnie bowiem jak w literaturze, tak i w codziennym życiu nie ma zgoła niczego, co by objawiało się inaczej jak poprzez takie czy inne konwencje, schematy myślenia i wzory zachowania. Jak podejrzewam, nie ma też nikogo, kto prezentowałby swoje „ja” odarte ze wszelkich przykrywek, zasłon i iluzji, jakie konstruuje sobie zarówno na swój własny temat, jak i na temat innych ludzi. Jakkolwiek „prostym”, skomplikowanym czy obłudnym człowiek by się nie jawił, stanowi on taką samą tajemnicę zarówno dla siebie, jak i dla swoich bliźnich.

Autor Innej duszy istnienia tej tajemnicy jest zresztą świadomy i dość obszernie się o niej podczas spotkania wypowiadał, aczkolwiek jego refleksje nie wydały mi się zbyt oryginalne, czym mnie z kolei zasmucił . Prawdę mówiąc, jak na moje ucho to wypowiadał się właśnie jako „prosty” człowiek. Nie mam nic przeciwko „prostym” ludziom – a nawet sam się do nich nieskromnie zaliczam – ale od autora należącego do czołówki polskiej prozy współczesnej oczekuję czegoś więcej niż powielania obiegowych opinii typu: „w każdym z nas jest ta inna, mroczna dusza, która czasami dochodzi do głosu”. Z „prostymi” ludźmi – ze sobą włącznie – rozmawiam sobie na co dzień, a autorów spotykam od święta i chciałbym usłyszeć od nich coś mniej sztampowego.

Co zaś do tajemnicy, to pisarz najwięcej jej widzi w poezji, której, jak przyznał, nie tylko nie rozumie (stąd tajemnica), ale nawet nie czyta (stąd nierozumienie), czym mnie znów ujął. Zagadnięty zaś o Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, bądź co bądź jednego z niepoślednich bohaterów jego książki Widma, autor stwierdził rozbrajająco, że o nim też niewiele może powiedzieć, albowiem niewiele wie.

I tak niemal całkowicie przez autora ujęty, już się miałem skusić na jego propozycję dalszego, tym razem na gruncie prywatnym, integrowania się z legnicką publicznością – do której się nieskromnie zaliczam – ale przypomniałem sobie, że ja już przecież nie piję i byłbym pewnie nie tylko w tej integracji przeszkadzał, ale może i setnie się wynudził. Nie dość bowiem, że po pijaku każdy – nawet najbardziej subtelny pisarz – staje się „zwykłym” człowiekiem, to jeszcze przeistacza się w człowieka zwyczajnie pijanego, a tacy rzadko mnie ujmują głębokością swoich myśli, wzbudzają natomiast boleść i drżenie. Wiem coś o tym, albowiem sam taki bywałem, za co z tego miejsca chciałbym wszystkich Bogu ducha winnych znajomych i nieznajomych tudzież przyjaciół i nieprzyjaciół serdecznie przeprosić.

Grzegorz Tomicki

„Twórczość” 3/2017

Autor: Łukasz Orbitowski
Tytuł: Inna dusza
Wydawca: Od Deski Do Deski
Miejsce i data wydania: Siemiatycze 2015
Stron: 432
ISBN: 9788365157003



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *