Pierre Lemaitre: Do zobaczenia w zaświatach

Uwielbiam takie historie. Zwłaszcza gdy przytrafiają się właśnie mnie. A było tak: czytam sobie niedawno jeden z miesięczników – powiedzmy szczerze, że raczej „przeglądam” – i niewiele w nim interesującego dla siebie znajduję. Tak już ostatnio mam, więc i oczekiwania mam pod tym względem niewielkie. Aż gdzieś tak pod koniec – a więc mniej więcej w miejscu, w którym lądują moje felietony w „Twórczości” – kiedy nie oczekuję już zgoła niczego, natrafiam na krótkie omówienie książki Pierre’a Lemaitre’a Trzy dni i jedno życie. Nie znam faceta, ale spodobał mi się tytuł. Jak się z tekstu dowiedziałem, ten dotychczasowy autor kryminałów za napisaną w 2013 roku powieść Do zobaczenia w zaświatach „przekroczywszy ramy gatunku” otrzymał Nagrodę Goncourtów, „najbardziej prestiżowe wyróżnienie literackie w świecie frankofońskim”, jak mówią.   Keep Reading →

Pierre Lemaitre: Alex

Pierre Lemaitre: Alex

Pierre Lemaitre: Alex

Po przeczytaniu Do zobaczenia w zaświatach – książki, za którą Pierre Lemaitre w 2013 roku otrzymał Nagrodę Goncourtów – byłem zachwycony. Zaraz potem z niejaką obawą sięgnąłem po jego debiutancką Koronkową robotę i byłem zachwycony tym, że się nie rozczarowałem, mimo że nie przepadam za kryminałami. Zanim bowiem pisarz został namaszczony prestiżową nagrodą, zasłynął jako autor poczytnych kryminałów. Przeczytawszy Alex – drugą powieść z cyklu o komisarzu Camille’u Verhoveenie – nadal jestem zachwycony. Tym razem także tym, że miałem nosa i natrafiłem na pisarza pełną gębą, co do czego właśnie przestałem mieć jakiekolwiek wątpliwości. I Goncourtowie nie mają tu nic do rzeczy.   Keep Reading →

Pierre Lemaitre: Koronkowa robota

Pierre Lemaitre: Koronkowa robota

Pierre Lemaitre: Koronkowa robota

W 2013 roku Pierre Lemaitre otrzymał Nagrodę Goncourtów za Do zobaczenia w zaświatach – „powieść, której niemal każde zdanie zdradzało porażający talent literacki”, jak napisała recenzentka „Nowych Książek”. Wcześniej zaś znany był jako autor pierwszorzędnej literatury drugorzędnej, czyli kryminałów, za które – o ile mi wiadomo – Goncourtów się jeszcze nie przyznaje.

Nic dziwnego, że moja znajomość z twórczością Lemaitre’a zaczęła się właśnie od Au revoir là-haut (że pochwalę się moim odwiecznie szczątkowym francuskim). Nie dlatego jednak, wbrew pozorom, aby Nagroda Goncourtów robiła dla mnie jakieś specjalne wrażenie. Przeciwnie. Zdecydowała właśnie owa „kryminalna” przeszłość pisarza (o ile to już przeszłość). Byłem po prostu ciekaw, jaką to „ewolucję twórczą” przebył autor, zanim zasłużył sobie na to prestiżowe, „wysokoartystyczne” wyróżnienie.   Keep Reading →