Literackie życie i nieżycie

Jeśli chodzi o literaturę i nagrody literackie, to dla mnie są to dwie zupełnie różne sprawy. Nie różne tak w ogóle, bo wolałbym już miesić wapno, niż wygłaszać podobne banały, ale różne w tym sensie, że o ile ta pierwsza, owszem, dosyć mnie interesuje – a w porywach nawet bardzo – o tyle ta druga nie zajmuje mnie ni dudu. Chyba że ze względu na swoją potencję anegdotyczną czy rozrywkową, ale znam rzeczy które mają tej potencji nieporównanie więcej, zatem to wątpliwa zaleta.

Ten aspołeczny brak zainteresowania nagrodami literackimi bierze się zapewne stąd, że mój stosunek do literatury – i tworzenia w ogóle – jest zawstydzająco wręcz tradycyjny. Otóż według kryteriów, które osobiście uważam za tradycyjne, najważniejsze walory literatury to wyjątkowość, oryginalność i innowacyjność. Wyjątkowym, oryginalnym i innowacyjnym nazywam zaś to, co – jak się był wyraził Derek Attridge – przekracza „normy i rutynę szerszej kultury”. Keep Reading →