Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Kochanka Norwida (fragmenty)

Tkaczyszyn-Dycki - Kochanka NorwidaII.

powiedziano wszak i dowiedziono
że poezja musi się opierać
przede wszystkim zaś musi się wymykać
zrozumieniu i pochwyceniu

niczym moja matka deportowano ją
zatem po raz drugi w 1947 roku
aby już nigdy więcej nie stanowiła
zagrożenia ale o tym znajdziesz

wiadomość w pewnym przypisie
w moim najistotniejszym wierszu    

IV.

śliczny śliczny kościółek
w obrębie dawnego unickiego
domostwa lecz nigdy w nim
nie będę u siebie (choćbym napisał

wiele wierszy) to nie jest moje miejsce
moje miejsce jest po stronie matki
obudziłem się w nocy i odkryłem przed sobą
prawdę której nie chciałem

przyjąć: moje miejsce jest
w polszczyźnie niczym w kościółku (KN 8)

VIII.

obudziłem się w nocy
i odkryłem prawdę
której nie chciałem przyjąć
moje miejsce jest

albo w polszczyźnie (niczym
w kościółku) albo w transporcie
czyli po stronie matki
w bydlęcym wagonie lecz nie wiem

dokąd mógłbym się wynosić
podobno pan Czekalski to wie (KN 12)

XXIX.

na moich oczach wywlekli ją
z wiejskiej izby choć broniła się długo
krzycząc w nieskończoność
jedno imię jeszcze dziś w powietrzu

unoszą się kłęby pierza
mimo że już jej nie ma
nie ma jej od 2004 roku
(zajrzyjmy więc do wierszy

Ginczanki) i nie ma tamtego
chłopca co w podchorążówce
wyrósł na żołnierza: poezja
po to właśnie jest by ni stąd

ni zowąd najlepiej w niedzielę
narobić wielkiego huku (KN 33)

XXXI.

mnie to zaprawdę
powiewa i zwisa jeszcze dziś
w powietrzu unoszą się
kłęby powietrza choć nie ma już

tamtego żołnierza mściciela
z olsztyńskiej podchorążówki
i nie ma tamtej broni palnej
ale jest poezja (zajrzyjmy więc

do wierszy Zuzanny Ginczanki)
poezja po to właśnie jest
by zgodnie z przeznaczeniem
wystrzelić i nie chybiać

(11 VIII 20110) (KN 35)

LIII.

wracałem tymczasem z Lisich Jam
od cioci Marinki siostry Bukity
omijając szerokim łukiem domostwo
ciotuchny Ludwiki i to ja byłem

tym gawronem (Jasiejo, Jasiusio
i Jasieczko) zaskoczyli mnie bowiem
w przysiółku Boble choć nie tak
łatwo można zasadzić się na Dycia

w poezji polskiej mamy wiele wierszy
o niczym ale pisać o niczym jest najtrudniej

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Kochanka Norwida, Biuro Literackie, Wrocław 2014




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *