Informacje szczegółowe
Autor: Łukasz Orbitowski
Tytuł: Inna dusza
Wydawca: Od Deski Do Deski
Miejsce i data wydania: Siemiatycze 2015
Stron: 432
ISBN: 9788365157003
Kup książkę w najniższej cenie
Inna dusza. Opis książki
Inna dusza to jedna z najważniejszych i najbardziej poruszających powieści Łukasza Orbitowskiego, nagrodzona Paszportem „Polityki”. Autor zabiera czytelników do Bydgoszczy lat 90., kreśląc mroczny, duszny i do bólu realistyczny portret dorastania w cieniu niewytłumaczalnej zbrodni. To nie jest klasyczny kryminał – od początku wiemy, kto zabił. Orbitowski skupia się na pytaniu „dlaczego?”, choć odpowiedzi, które znajduje, są dalekie od oczywistych.
Główny bohater, Jędrek, to postać wymykająca się prostym ocenom. Jego czyny przerażają, ale sposób, w jaki autor prowadzi narrację, pozwala zajrzeć głęboko w duszę człowieka owładniętego mrokiem. To studium zła, które rodzi się w codzienności, pośród blokowisk, zapachu taniego jedzenia i szarzyzny polskiej transformacji.
Inna dusza, czyli prosty człowiek Łukasz Orbitowski
Wydawałoby się, że spotkanie z Łukaszem Orbitowskim w Legnickiej Bibliotece Publicznej – autorem powieści Inna dusza – powinno być dla legniczan prawdziwą gratką. Jak się jednak okazało, niedawny wieczór z okazji wydania kolejnego numeru „Szkiców Legnickich” zgromadził niepomiernie liczniejszą publiczność od tej, która przybyła na spotkanie z autorem zaliczanym do czołówki polskiej prozy współczesnej. Widocznie czołówka literacka ma w Legnicy mniejsze wzięcie niż rewelacje na temat „dostępu do informacji publicznej z uwzględnieniem doświadczeń samorządu legnickiego na szczeblu gminy”, o których była mowa m.in. w „Szkicach”.
Bohater wieczoru najpierw standardowo – aczkolwiek z autentyczną skruchą – przeprosił za spóźnienie, po czym wychyliwszy kilka lampek wina, skwapliwie donoszonych mu przez organizatorów, opowiadał o tym, jak to kiedyś naprawdę tęgo pił. I to nie „jak artysta” – co mu szlachetnie podsunął prowadzący – ale zwyczajnie, czyli „jak menel”, czym mnie autentycznie ujął. Nie uważam bowiem, aby artyści upijali się w jakiś bardziej wzniosły, interesujący czy tragiczny sposób niż inni ludzie.
Orbitowski w ogóle zaprezentował się jako autor antysalonowy, nieufnie odnoszący się do wszelkich konwenansów, savoir-vivre’ów i ogólnej ściemy. Stąd jego pociąg do tzw. „prostych ludzi”, w których szuka tzw. „prawdy życia”, choć czy ona w nich jest, tego – jak wyznał – nie wie. Ja też nie wiem. Intuicja mi jednak podpowiada, że w rozmaitych konwenansach, savoir-vivre’ach i ogólnej ściemie jest mniej więcej tyle samo – o ile nie więcej – „prawdy” o ludzkim życiu, co w „prostych ludziach”.
Podobnie bowiem jak w literaturze, tak i w codziennym życiu nie ma zgoła niczego, co by objawiało się inaczej jak poprzez takie czy inne konwencje, schematy myślenia i wzory zachowania. Jak podejrzewam, nie ma też nikogo, kto prezentowałby swoje „ja” odarte ze wszelkich przykrywek, zasłon i iluzji, jakie konstruuje sobie zarówno na swój własny temat, jak i na temat innych ludzi. Jakkolwiek „prostym”, skomplikowanym czy obłudnym człowiek by się nie jawił, stanowi on taką samą tajemnicę zarówno dla siebie, jak i dla swoich bliźnich.
Autor Innej duszy istnienia tej tajemnicy jest zresztą świadomy i dość obszernie się o niej podczas spotkania wypowiadał, aczkolwiek jego refleksje nie wydały mi się zbyt oryginalne, czym mnie z kolei zasmucił . Prawdę mówiąc, jak na moje ucho to wypowiadał się właśnie jako „prosty” człowiek. Nie mam nic przeciwko „prostym” ludziom – a nawet sam się do nich nieskromnie zaliczam – ale od autora należącego do czołówki polskiej prozy współczesnej oczekuję czegoś więcej niż powielania obiegowych opinii typu: „w każdym z nas jest ta inna, mroczna dusza, która czasami dochodzi do głosu”. Z „prostymi” ludźmi – ze sobą włącznie – rozmawiam sobie na co dzień, natomiast autorów spotykam od święta i chciałbym usłyszeć od nich coś mniej sztampowego.
Co zaś do tajemnicy, to pisarz najwięcej jej widzi w poezji, której, jak przyznał, nie tylko nie rozumie (stąd tajemnica), ale nawet nie czyta (stąd nierozumienie), czym mnie znów ujął. Zagadnięty zaś o Krzysztofa Kamila Baczyńskiego – jak to jest w zwyczaju w Legnickiej Bibliotece Publicznej – bądź co bądź jednego z niepoślednich bohaterów jego książki Widma, autor stwierdził rozbrajająco, że o nim też niewiele może powiedzieć, albowiem niewiele wie.
I tak niemal całkowicie przez autora ujęty, już się miałem skusić na jego propozycję dalszego, tym razem na gruncie prywatnym, integrowania się z legnicką publicznością – do której się nieskromnie zaliczam – ale przypomniałem sobie, że ja już przecież nie piję i byłbym pewnie nie tylko w tej integracji przeszkadzał, ale może i setnie się wynudził. Nie dość bowiem, że po pijaku każdy – nawet najbardziej subtelny pisarz – staje się „zwykłym” człowiekiem, to jeszcze przeistacza się w człowieka zwyczajnie pijanego, a tacy rzadko mnie ujmują głębokością swoich myśli, wzbudzają natomiast boleść i drżenie. Jak w każdym człowieku trzeźwo myślącym.
Powyższy tekst jest zmodyfikowaną wersją felietonu, który ukazał się w miesięczniku „Twórczość” 3/2017, pt. Prosty człowiek Łukasz Orbitowski.

Inna dusza
➡️ Zobacz katalog wszytskiech tekstów na stronie Inne Lektury
