Jan Hahn, Śląsk Magiczny

Jan Hahn: Śląsk Magiczny

Jan Hahn: Śląsk Magiczny

Jan Hahn napisał książkę pod wieloma względami niezwykłą. Śląsk magiczny­ można nazwać wyjątkowo drobiazgowym przewodnikiem po Śląsku współczesnym i historycznym – tudzież Śląsku niezwykłym właśnie. Autora interesują bowiem głównie „dziwy, wspaniałości i niezwykłości”, których tropieniem i odkrywaniem zajmuje się z godnym podziwu zaangażowaniem i prawdziwą pasją. Według niego każda niemal ze śląskich wsi godna jest odwiedzenia i poświęcenia jej kilka słów.     Keep Reading →

Jerzy Suchanek: Pusto

Jerzy Suchanek: Pusto

Jerzy Suchanek: Pusto

Przyznaję, od czasu do czasu zdarza mi się pisywać felietony. Bo lubię. Może nie tak bardzo jak chodzić po lesie, ale zdecydowanie bardziej niż pisywać recenzje. Chodzenie do lasu za byle czym albo zgoła za niczym jest zajęciem nieporównanie mniej szkodliwym niż wszelkie pisanie i czytanie, ale warto czasami odłożyć łazęgę, aby zająć się podnietami chwilowymi, przemijającymi, bo inaczej przepadną. Wprawdzie czasem byłoby może lepiej, aby właśnie przepadły, zwłaszcza gdy porzuca się leśne peregrynacje dla napisania recenzji, ale język jest jak drzewo – czasem się musi wyszumieć. Tak dla higieny psychicznej. „Gdyż przyrodzenia żadny zgwałcić ani zwyciężyć nie może”, jak mawiał pewien Mikołaj z Nagłowic. Keep Reading →

„Stan sprzed”. O jednym (?) wierszu Piotra Sommera

Piotr Sommer: Dni i noce

Piotr Sommer: Dni i noce

Stan przed

Byłaby samowystarczalna
gdyby nie bułki, kawałek
mięsa i te lekarstwa
które trzeba wydzwonić,
wystać albo sprowadzić,
bo ludzie i ich sprawy
w siedemdziesiątym ósmym
roku życia liczą się chyba
mniej, choć z drugiej strony
poza matką, ojcem, synem,
dopóki jemu się nie urodziło
dziecko, a więc i w końcu
wnukiem, liczył się mało
kto. Keep Reading →

Joanna Bator: Ciemno, prawie noc

Joanna Bator: Ciemno, prawie noc

Joanna Bator: Ciemno, prawie noc

W stosownym czasie nie przeczytałem głośnej powieści Joanny Bator Ciemno, prawie noc (Nagroda Literacka Nike 2013). Czytam bowiem chaotycznie i przypadkowo. I zależnie od rozmaitych dziwacznych kaprysów, których nie staram się nawet zrozumieć. Niedawno jednak wpadł mi w ręce całkiem przyzwoicie zrealizowany audiobook (czyta Anna Buczek), postanowiłem więc skorzystać z okazji i nadrobić chociaż tę jedną lekturową zaległość. Tym bardziej, że o książce słyszałem wiele tyleż dobrego, co złego, a to mnie zawsze niezdrowo podnieca, jak wiecie. Reasumując owe fachowe i niefachowe opinie, sprowadzają się one do stwierdzenia, że powieść „i zachwyca, i rozczarowuje”, jak brzmi tytuł jednej z recenzji (który to tytuł mnie osobiście nie zachwyca). Keep Reading →

Marek K.E. Baczewski: Wejdź do mnie

Marek K.E. Baczewski: Wejdź do mnie

Marek K.E. Baczewski: Wejdź do mnie

Nie tak dawno nagabywany przez mojego nigdy niewidzianego przyjaciela, dlaczego od jakiegoś czasu nie pisuję recenzji z poezji, odpowiedziałem, że jestem w dość trudnej sytuacji, albowiem od jakiegoś czasu najbardziej podoba mi się to, co sam piszę, więc co miałbym pisać o kolegach po piórze? Że zwykle mnie nudzą? Wiem, że wielu z nich nie ma z tym problemu: poklepują się nawzajem po plecach nie dlatego, że mają za co, tylko że mają w tym interes. Wiadomo, reguła wzajemności: poklep mnie po plecach, to i na cię poklepię. Ja tego nie robię. Nie poklepuję. Nie zbieram punktów. Nie środowiskuję. Nic mi do interesów moich kolegów po piórze. Generalnie lubię ludzi – a nawet poetów – ale nie zawsze to okazuję. Dlatego się często obrażają.     Keep Reading →

Prosty człowiek Łukasz Orbitowski

Łukasz Orbitowski: Inna dusza

Łukasz Orbitowski: Inna dusza

Wydawałoby się, że spotkanie z Łukaszem Orbitowskim w Legnickiej Bibliotece Publicznej powinno być dla legniczan prawdziwą gratką. Jak się jednak okazało, niedawny wieczór z okazji wydania kolejnego numeru „Szkiców Legnickich” zgromadził niepomiernie liczniejszą publiczność od tej, która przybyła na spotkanie z autorem zaliczanym do czołówki polskiej prozy współczesnej. Widocznie czołówka literacka ma w Legnicy mniejsze wzięcie niż rewelacje na temat „dostępu do informacji publicznej z uwzględnieniem doświadczeń samorządu legnickiego na szczeblu gminy”, o których była mowa m.in. w „Szkicach”. Keep Reading →

Dobra zmiana

Jakkolwiek to zabrzmi, zawsze byłem za dobrą zmianą. Powiem więcej: nie tylko byłem za dobrą zmianą, ale o dobrych zmianach zawsze marzyłem. Można nawet powiedzieć, że odkąd przyszedłem na świat, tęskniłem cięgiem tylko za dobrymi zmianami w moim życiu, a nie jakimiś innymi – niedobrymi, na przykład. Byłbym też chyba nie całkiem zdrów na umyśle, gdyby miały mi się roić jakieś złe zmiany i abym do zmian na gorsze wzdychał. Dobra zmiana jeszcze nigdy nikomu na złe nie wyszła, inaczej nie byłaby dobrą zmianą. Dobra zmiana to dobra zmiana. Temu nikt zaprzeczyć nie może. Keep Reading →

Christopher Isherwood: Pożegnanie z Berlinem

Christopher Isherwood: Pożegnanie z Berlinem

Christopher Isherwood: Pożegnanie z Berlinem

Są takie książki, które mamy ochotę przeczytać, odkąd tylko usłyszeliśmy o ich istnieniu, ale których mimo to długo – a często nigdy – jednak nie czytamy. Nawiasem mówiąc, dotyczy to nie tylko książek.

Ja na przykład długo ociągałem się z przeczytaniem Pożegnania z Berlinem Christophera Isherwooda. Jak to zwykle bywa, tłumaczyłem to sobie tym, że miałem akurat co innego do roboty. Wprawdzie w moim przypadku tym „czymś innym” nie było bynajmniej chodzenie z kolegami na piwo, lecz – zazwyczaj – czytanie innych książek, ale czy inteligentny człowiek mógłby się zadowolić takim naiwnym tłumaczeniem? No bo dlaczego czytałem akurat te inne książki, a nie Pożegnanie z Berlinem?   Keep Reading →

Jerzy Pilch: Pod mocnym aniołem

Jerzy Pilch: Pod mocnym aniołem

Jerzy Pilch: Pod mocnym aniołem

Kwestia „wierności” dzieła filmowego dziełu literackiemu była, jest i zapewne będzie rozpalała wiele umysłów, ale nie mój. Jak dla mnie, jest to jeden z typowych sztucznych problemów, jakimi zaprzątają sobie głowy ludzie nadmiernie przywiązani do swoich sposobów rozumienia rzeczywistości. Film jest z gruntu czymś innym niż literatura, sam pomysł porównywania ich do siebie jest zatem chybiony. Film nigdy nie jest „wierny” powieści, tak jak powieść nigdy nie jest „wierna” rzeczywistości, choćby starała się być nie wiem jak realistyczna (realizm jest tylko jedną z konwencji). Nawet sam sposób, w jaki postrzegamy świat, nie może być wierny temu światu, albowiem postrzeganie to jest wynikiem rozmaitych operacji mediatyzacyjnych, dokonywanych przez nasze umysły i ciała.     Keep Reading →

Robić dobrze

Czy żyjemy w czasach końca krytyki literackiej? – pytają inicjatorzy debaty. Tak. Podobnie jak żyjemy w czasach końca historii i końca człowieka. I podobnie jak historia i człowiek, także krytyka literacka przeżyje swój koniec i będzie trwać dalej. Pytanie: w jakiej formie?

Z uwagi na moje osobiste okołokrytyczne doświadczenia, pozwalam sobie na stwierdzenie, iż zajmowanie się krytyką literacką jest zajęciem czasochłonnym (kilka dni czyta się często grubaśną książkę, potem poświęca się dobrych kilka lub kilkanaście godzin na napisanie recenzji), nieopłacalnym finansowo (za którą to recenzję otrzymuje się, powiedzmy, 98 zł albo zgoła nic, jak to się zdarza w dobie portali internetowych), niewdzięcznym (kiedy się pisze, co się naprawdę myśli, ludzie się nierzadko obrażają), blokującym potencję twórczą (człowiek się rozwija i ma do powiedzenia coraz więcej, a tymczasem żąda się od niego coraz krótszych tekstów), odbierającym wiarę w człowieka (redakcje często w ogóle nie odpowiadają na wysyłane im teksty) itd.  Keep Reading →