Informacje szczegółowe
Autor: Mariusz Szczygieł
Tytuł: Zrób sobie raj
Wydawca: Fundacja Instytutu Reportażu
Miejsce i data wydania: Warszawa 2019
Stron: 264
ISBN: 9788365970350
Kup książkę w najniższej cenie
Zrób sobie raj, czyli Czechów stosunki z Bogiem
We wstępie do zbioru reportażów Zrób sobie raj Mariusz Szczygieł wyznaje: „Marzyła mi się książka o moim ulubionym kraju bez napinania się. Żeby nie musiała odzwierciedlać, obiektywizować, syntetyzować”. A jednak, śmiem twierdzić, autor odzwierciedla, obiektywizuje i syntetyzuje nader jawnie i gęsto, aczkolwiek w różnym stopniu, w różnych celach i z różnym skutkiem.
W jego książce odzwierciedlają się bowiem nie tylko poglądy, przekonania i mentalność bohaterów poszczególnych reportaży – trudno też, ze względu na specyfikę gatunkową, aby było inaczej – ale i samego autora: „Moja życiowa filozofia, którą powoli wypracowuję, to: nie mieć żadnych oczekiwań”. Nade wszystko zaś odzwierciedla się i syntetyzuje, w pewnym sensie więc także obiektywizuje, charakter narodowy Czechów: „Czeska kultura nie lubi wzniosłości i patosu”, a przy okazji i Polaków: „Czesi, w przeciwieństwie do Polaków, wciąż jeszcze wykazują minimum zaufania do świata”.Lub:„w jednym oku siedzi nam [Polakom] etos, a w drugim patos”.
Wydaje się też, że zwierciadło przechadzające się po czeskim gościńcu potrzebne było autorowi głównie po to, aby mogli się w nim przejrzeć Polacy – co też nie jest wynalazkiem autora:
„Nasz naród do życia nie potrzebuje na przykład autostrad i dlatego prawie ich nie mamy. Nasz naród do życia potrzebuje nieszczęścia. Dopiero, kiedy pojawia się nieszczęście – nieudane powstanie warszawskie czy inna klęska – jesteśmy kimś. Krzywda nas wywyższa ponad inne narody. Polska kultura jest kulturą nekrofilską. Śmierć powoduje uszlachcenie człowieka. Wiele lat w historii Polski walczyliśmy o swoją niepodległość i ciągle umieraliśmy za ojczyznę. Polacy są więc lepsi w celebrowaniu pogrzebów i klęsk niż sukcesów”. Czesi, ma się rozumieć, zupełnie inaczej – co tym bardziej te cechy uwydatnia.
Na ile Szczygieł dystansuje się od takiego modelu Polaka „w ogóle” (ironia), na ile zaś od Polaka „w sobie” (autoironia), trudno czasem rozstrzygnąć, co budzi – niezdrową? – ciekawość czytelnika: kto zacz, w głębi duszy, ów Szczygieł? Wierzący on w końcu (w Boga, w Polskę) czy nie? Tymczasem jednak zdani jesteśmy wyłącznie na domysły lub takie na przykład niejasne, bo niepotwierdzone, opinie – czy też tylko zapytania – bohaterów: „Pan też jest taki przypadek: niewierzący, ale praktykujący?” Niewykluczone, że są to także pytania, które autor zadaje sam sobie.
Wszystkie te zabiegi wychodzą ostatecznie książce na dobre. Bez odzwierciedlania, obiektywizowania i syntetyzowania byłaby ona pozbawiona indywidualnego charakteru, sygnatury autorskiej osobowości, zmierzając w kierunku suchej, możliwie obiektywnej informacji, relacji czy po prostu przytaczania cudzych słów (wbrew pozorom, zabieg obiektywizowania jest procesem najzupełniej subiektywnym). Z drugiej strony, jednoznacznie wyrażana postawa pisarza uczyniłaby z niej wypowiedź nazbyt może tendencyjną, skłaniając odbiorcę bardziej do interpretowania jego przekonań niż poznawania poglądów i postaw bohaterów książki.
Z IV strony okładki dowiadujemy się, iż Zrób sobie raj „łączy pamiętnik z esejem, felietonem i reportażem”. Żaden z tych gatunków, jak wiemy, nie rości sobie pretensji do bycia „kompetentnym przewodnikiem”, aczkolwiek kompetencji autorowi w wielu kwestiach nie brakuje. Owa trudność z jednoznacznym określeniem gatunkowym nie świadczy bynajmniej o szczególnym nowatorstwie poczynań autora czy wymyślnym mieszaniu konwencji – raczej o niewydolności teoretycznych systemów porządkujących, niepotrafiących sobie poradzić z klasyfikacją dość nieskomplikowanej w gruncie rzeczy pisarskiej formuły. Jak by ją niezobowiązująco określić?
Głównie jednak jako reportażową, ze skłonnością do uogólniających refleksji. A może prościej, jak to uczynił autor, jako „notatkę z lektur i ze spotkania z ludźmi, których chciałem tam spotkać”. Owa „notatka”, rozpisana na blisko 300 stron, ma być przy tym „wyłącznie o tym, co mnie zafascynowało przez ostatnich dziesięć lat, od kiedy pierwszy raz przyjechałem do tego kraju”. Czyli konkretnie o czym?
Tematów przewodnich jest kilka: osobowości artystyczne, historia, Bóg (wiara), śmiech w życiu Czechów (wyśmienity rejestr cytatów na s. 207-208), ich zbiorowa (narodowa) świadomość, mentalność.
Portrety kilku czeskich artystów. M.in. Davida Černego – autora rzeźby przedstawionej na okładce, Syn Boży – model do składania – która kogo trzeba obrazi; Satyryczno-wulgaryzującego poety-filozofa Egona Bondy’ego; kontrowersyjnego fotografa Jana Saudka; pisarki i celebrytki o ponadprzeciętnym biuście Haliny Pawlowskiej. Rozdziały im poświęcone składają się na mozaikę osobowości ekscentrycznych, niepokornych i bulwersujących. Czyli artystów z krwi i kości – od tej też strony, bardziej ludzkiej, zostali oni przedstawieni, jako mający wzbudzać – aczkolwiek nie bez zastrzeżeń – sympatię, co zresztą autor zręcznie pozostawia w dużej mierze w gestii czytelników.
Jest to także książka o – z polskiej perspektywy cokolwiek ekscesywnym – stosunku Czechów do Boga, chrześcijaństwa i wiary w ogóle. Pomysł na rozdział Jak się państwu żyje bez Boga? zrodził się od przypadkowo podsłuchanej rozmowy dwóch nastolatek w tramwaju: „– Co to jest? – Jezus na krzyżu. Srebrny! Babcia mi dała. – I ty zamierzasz tego trupa nosić?! – Ale on jest ładny! – Tylko że nieżywy”. Trzeba przyznać, że Szczygieł ma wyjątkowe ucho do wyłapywania takich wypowiedzi, które same w sobie, bez dodatkowej literackiej obróbki, stanowią metaforyczny skrót danego zjawiska, esencję wycinka rzeczywistości, a zarazem wyjątkowo celny, czasami też świadomie przejaskrawiony komentarz do tej rzeczywistości – tym swobodniejszy, że wyrażony cudzymi słowami.
Podobna strategia została zastosowana do ukazania tej samej kwestii z polskiej perspektywy: „Poprosiłem polskich katolików, aby zadali pytanie niewierzącym w Czechach. «Jak się państwu żyje bez Boga?». Odpowiedzi były w gruncie rzeczy podobne: „Normalnie”; „Całkiem fajnie”; „Przyjemnie”; „Lżej niż z Bogiem”; „Jak bez tyrana”; „Bez wiary katolickiej jest lepiej, bo nie boję się, że nie będę zbawiona”. Czecha ateistę generalnie śmieszy lub irytuje, gdy Polacy usiłują go przekonać, że jeśli nie wierzy, to nie wyznaje żadnych wartości; że nie mając katolickich zasad, nie ma się ich w ogóle, więc nie można być dobrym człowiekiem”.
Na wyraźnie tendencyjne, w zamiarze retoryczne, pytania wierzących z Polski, w których anonsuje się brak zrozumienia dla postaw odmiennych od własnej – „Jeśli zawiodą cię wszyscy ludzie, do kogo się zwrócisz? Jaki jest dla ateisty sens cierpienia? Czy boisz się śmierci? A skąd się w pani dobro bierze, jeśli nie z Boga?”– Czesi reagują zazwyczaj zdziwieniem. Na słynny, acz wyrażony cokolwiek naiwnie, „przeklęty problem” Dostojewskiego: „Jeśli nie ma życia po śmierci, a po nim ani kary, ani nagrody, to jaki jest sens bycia dobrym?”, Ondřej odpowiada pytaniem: „Czy te pytania wymyślała jakaś stara babcia? Być dobrym, bo inaczej kara po śmierci? Być dobrym ze strachu przed Bogiem?”.
Bo rzeczywiście, pytania „wierzących z Polski” odzwierciedlają (właśnie) wyraźną instrumentalizację ich wiary: wierzą, aby móc się do kogo zwrócić w potrzebie (jak trwoga, to do Boga), aby nadać sens cierpieniu, aby pokonać strach przed śmiercią, aby zasłużyć na nagrodę, ustrzec się kary itd. „Nie wyobrażam sobie życia bez Boga. Wyobrażam sobie, że człowiek, który tego nie ma, jest przestraszony. Tym, co się stanie po śmierci, i tym, jak wygląda jego życie”. „Nie wyobrażam sobie”, otóż to.
W wypowiedziach tych uderza niemożność wyjścia poza ograniczenia własnej perspektywy, brak zrozumienia innych przekonań i dystansu do własnych. Psychologowie nazwali bo to zapewne deficytami w sferze rozwoju teorii umysłu – czyli zdolność do rozumienia, że inni ludzie posiadają własne myśli, przekonania, pragnienia i uczucia, które mogą różnić się od naszych..
Nie zmienia to faktu, że podobny brak zrozumienia i interesowność wykazują czasem także ateistycznie zorientowani, choć często afirmujący podobne wartości, Czesi: „Ja staram się być dobra, bo mi się to opłaca. Uważam, że im jesteś lepszym człowiekiem, tym twój pobyt tutaj jest bardziej do wytrzymania”.
Dla wielu Polaków „niczym nieskrępowany stosunek Czechów do sacrum” niejednokrotnie okaże się zapewne nie do przyjęcia: „W najbardziej ekstremalnym odcinku komiksu [Zielony Raoul] prawicowy poseł Pavel Tollner – znany przeciwnik rejestracji związków homoseksualnych – odbywa stosunek z Jezusem Chrystusem”. W takich przypadkach, jak się należy domyślać, chodzi nie tyle o „budzenie z intelektualnej drzemki”, ile o marketingowe posługiwanie się pospolitą strategią skandalu.
Generalnie jednak polskiemu katolikowi dobrze chyba zrobi poznanie i przemyślenie postaw z jego punktu widzenia ekscesywnych, z innego zaś, jak się okazuje, bardzo rozpowszechnionych.
Podsumowując, teksty składające się na Zrób sobie raj przynoszą garść faktów zajmujących – zgodnie z przykazaniem: przede wszystkim nie nudzić – często mało znanych i podanych w inteligentny, przejrzysty sposób, najczęściej stylem oszczędnym, rzeczowym, quasi-sprawozdawczym, nierzadko aforystycznym, dążącym do nieubłaganej puenty, często mocnej i zaskakującej. Aczkolwiek problemy poruszane w książce przedstawione zostały w sposób dość powierzchowny, często ograniczający się do przytoczenia obiegowych opinii, jednostronnych wypowiedzi bohaterów lub mało odkrywczych refleksji samego autora.
Książka rzeczywiście robi wrażenie napisanej z „sympatii przedstawiciela jednego kraju do innego kraju i bez napinania się”, czego autor nie musiał specjalnie deklarować we wstępie. Osobiście wolałbym jednak, aby Szczygieł mimo wszystko trochę się „napiął”, aby uczynić ją bardziej oryginalną poznawczo.
Grzegorz Tomicki
Powyższy tekst jest zmodyfikowaną wersją recenzji książki Zrób sobie raj Mariusza Szczygła, która ukazała się w miesięczniku „Odra” 4/2011 pt. Czechów stosunki z Bogiem
➡️ Przeczytaj fragmenty książki Zrób sobie raj
➡️ Zobacz katalog wszytskiech tekstów na stronie Inne Lektury

