Grzegorz Tomicki: Piekło jest wszędzie

Informacje szczegółowe

Autor: Grzegorz Tomicki
Tytuł: Piekło jest wszędzie
Wydawca: Biblioteka Śląska w Katowicach
Seria: Ut Pictura Bibliotheca, t. 19
Miejsce i data wydania: Katowice 2023
Gatunek: poezja
Redakcja serii: Jan Baron, Zbigniew Kadłubek
Redaktor tomu: Jan Baron
Projekt okładki: Grzegorz Bociek
Fotografie: Grzegorz Tomicki
Okładka: miękka
Stron: 76
Wymiary:
ISBN: 9788367152266

Piekło jest wszędzie. Czyli gdzie?

O co tyle hałasu? O rzeczułkę, którą ledwo widać na mapie? O jakieś ugory i nieużytki porosłe szarymi krzakami? O miejsce zaznaczone na mapie jako Wybuchy, a które miejscowa ludność nazywa teraz Ruskim Lasem? Wszystko to niewymierne i niepewne, a nawet niepoważne. Mimo to tchnie od tych wierszy powagą. Czuje się, że rozpatrywane są ważne pytania egzystencjalne, na które szuka się – nie zważając na trudności w myśleniu i mówieniu – odpowiedzi. Lekturze nowych wierszy Grzegorza Tomickiego z tomu Piekło jest wszędzie towarzyszy poczucie obcowania z czymś wyjątkowym i ekscentrycznym.

Oto ktoś, kto jeździ na rowerze po okolicy, zatrzymuje się, robi zdjęcie, pisze wiersz i jedzie dalej. Znajdujemy się w Sudetach Zachodnich, trochę w Karkonoszach, jednak głównie w Rudawach Janowickich (tu szczególnie często wymieniane są Góry Lisie), ale i w Górach Kruczych, będących częścią Gór Kamiennych, czyli razem z autorem i jego bohaterem przekraczamy granicę geograficznych jednostek, by osiągnąć Wzgórza Bramy Lubawskiej i posuwać się dalej, w głąb Sudetów Środkowych.

Ekscentryczne jest gromadzenie tych nazw, odzyskanych dla polszczyzny szczęśliwie (albo i nie) dzięki staraniom komisji nazewniczej działającej na Ziemiach Zachodnich w latach czterdziestych. Wydaje się, że dla autora znaczą więcej niż pozornie oznaczają. Widzi w nich drugie dno, zaszyfrowaną tajemnicę, coś, co podsuwają jednocześnie – w jednej chwili, w tym samym olśnieniu – mapa i rzeczywistość, w dziwnie istotnym i znaczącym przekazie.

To, że znalazł się pośród tych nazw jest sygnałem nieprzypadkowej koincydencji, a więc może również – zaryzykujmy – transcendencji. Zastanawiające jest to zapewnianie siebie i czytelnika, że opisywane fragmenty sudeckiej topografii naprawdę istnieją, to fotograficzne udowadnianie prawdziwości wierszy, które być może nie powstałyby, gdyby nie poznawcza aktywność autora penetrującego kolejne pasma, doliny i zagubione w lesie wioski.

Największa jednak niespodzianka czeka tego, który wietrzy tu groteskę i persyflaż, a może nawet coś w rodzaju metafizycznego kabaretu, gdy natrafia na całkiem poważnie potraktowane wątki religijne. Rytuał odbywa się permanentnie – wyznawca krąży po poniemieckiej okolicy i uprawia jej kult, wszędzie węsząc wzniosłość i piękno tej ziemi. To Sudety, które od lat oswajam i zbliżam polszczyźnie, zatem w Tomickim odnajduję brata w rytuale i kulcie. I to byłaby ta pierwsza czy pierwotna religijność, do tego stopnia intensywnie przeżywana, że może nawet pozwalająca na nieznaczną zmianę tytułu omawianej książki. Zamiast piekło jest wszędzie, czytam piękno jest wszędzie. Jeśli wiersze nie chcą temu wtórować, to fotografie, którymi nas autor obficie obdarza, dowodzą tego na pewno.

Najczęściej przywoływanym w książce Piekło jest wszędzie miejscem jest Piekło nad Sierniawą w Górach Lisich. Domyślamy się, że te częste powroty mogą mieć charakter terapeutyczny. Z nieustannym rozpamiętywaniem człowiek lepiej sobie radzi w ruchu, jakby powierzając nieznośny ciężar przestrzeni, przyrodzie, zmieniającym się widokom. Do tego dołożyła się wspomniana wcześniej symboliczna onomastyka.

Niedaleko Piekła znajdują się bowiem Wybuchy, miejsce, którego nazwa pojawiła się po pobycie Armii Czerwonej. Właśnie tam przez lata likwidowano niewypały zwożone z całego Dolnego Śląska. Sąsiedztwo Piekła i Wybuchów intryguje bohatera Tomickiego. Wyzwala w jego pamięci wspomnienia związane z harcerstwem i wojskiem. Niemile wspomina te epizody, a już szczególnie źle czas wojska, kiedy uczono go „jak strzelać do ludzi// (czyli jak robić Zmarłych”. Ma nadzieję, że „Bóg mu odpuścił” ten występek.

Krajobrazowo-mistyczną całość dopełnia widok ukrytego w lesie cmentarza z czasów II wojny światowej. Trudno orzec, czy jeszcze istnieje, bowiem nie widać już zarysu nagrobków. Jedynie pewną figurą, ustanawiającą sakralność tego wyjątkowego miejsca, jest plastikowy, srebrny Chrystus, usiłujący obsłużyć – w wyobrażeniu Tomickiego – kilka rozpadających się krzyży.

Oto sceneria dokonującej się przemiany duchowej. Rowerzyście nawiedzającemu to miejsce po to, żeby zrelaksować się i zapomnieć, zaczyna udzielać się duch zakątka. Zapomnieć? Mamy w kilku fragmentach wzmianki o traumie, o śmierci w rodzinie, wspomina się Zmarłą i Zmarłego. Tych postaci dotyczy „praca żałoby”, o której mówi Paul Ricoeur we fragmencie cytowanym na okładce: „Oto węzeł: praca pamięci jest pracą żałoby. Jedna i druga są wyrazem nadziei, wyrwanym z niewypowiedzianego”.

Rzecz szczególna: „niewypowiedziane” znajduje tu swoje słowa. Może stąd bierze się poczucie niestosowności czy ekscentryczności tych wyznań, które chwilami bawią się sobą, a potem potrafią nagle stanąć na baczność, poruszyć i wstrząsnąć. Stąd ów „opacznie” odczuwany modlitewny ton, „hałas”, o którym wspomniałem na wstępie, nadmiar „pieśniowości”, nieustanne nawroty tych samych słów i zdań, jak w inkantacji czy litanii; tak jakby to mantrowanie miało coś zachować na zawsze, paradoksalnie coś „usakralnić”.

Dlatego bohater stroni od ludzi, szuka samotności, odnajdując pobratymców wśród głazów i drzew. Czyni to wszystko, żeby rozpamiętywać bez końca. Czyni to z Ricoeurowską nadzieją na zatrzymanie Zmarłych w czasie, w sobie, na powstrzymanie śmierci, a może nawet zapanowanie nad nią. Wyrzuca sobie, że „najpierw nie był z nimi/ jak trzeba, a teraz między Piekłem/ a Wybuchami próbuję ich wskrzeszać”.

Karol Maliszewski
Fragment książki Poeta jako krytyk (i inne szkice środowiskowe)

Piekło jest wszędzie. Wiersze

Piekło jest wszędzie

Do Piekła zawsze łatwiej jest trafić,
niż się z niego wydostać, nawet gdy
chodzi o Piekło w Rudawach

nad Sierniawą (piekło jest wszędzie).
Siedzę na pękniętym wpół drzewie
i patrzę w dół w stronę skrytego

w buczynie potoku (wszystko płynie
i zielskiem zarasta). Obok grzeje się
w słońcu mała jaszczurka, choć jeszcze

przed chwilą drogę przebiegła mi para
lisów, z których jeden to była (przysięgam
na Boga) młoda niewiasta, która zaraz

gdzieś w Piekle przepadła.

Mettā. Obyście byli szczęśliwi

Obyście byli szczęśliwi, obyście byli
zdrowi, obyście byli bezpieczni, obyście
byli spokojni, zupełnie jakby nie było

wojny, odwiedziłem dzisiaj Czernicę,
aby zajrzeć do starego kościoła katolickiego
oraz nowszego ewangelickiego, z którego

została tylko wieża z dzwonnicą (wieża
pięknym bluszczem porosła). Z jednego
z tych boskich przybytków ukradli

po zeszłej wojnie Jezusa wraz z krzyżem
z roku 1500, aby go szczęśliwie, bezpiecznie
osadzić na stałe w kościele św. Mikołaja

w Siedlęcinie, nic się nie stało, wszystko
zostało w rodzinie, obyście byli zdrowi,
obyście byli bezpieczni, obyście byli

szczęśliwi, spokojni.

Grzegorz Tomicki Piekło jest wszędzie rozkłądówka
Grzegorz Tomicki: Piekło jest wszędzie

Wiersze z tomu Piekło jest wszędzie dostępne w sieci


Inne Lektury logo

Dodaj komentarz